Cały czas zgłaszają się osoby zainteresowane Husky Safari i Trylogią Norweską. Wraz ze zgłoszeniami ubywa też miejsc na Safari.
Publikowaliśmy już listę dostępnych miejsc, kilka razy była ona też aktualizowana.
Dzisiaj wrzucamy zdjęcie ze strony www.syberiada-adventure.com, na którym widać jak obecnie wygląda sytuacja z rezerwacjami.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
sobota, 15 października 2016
sobota, 10 września 2016
Husky Safari - aktualizacja
W jednym z wcześniejszych wpisów podaliśmy dostępne terminy Husky Safari w nadchodzącym sezonie. Najwyższy czas zaktualizować tę listę.
Dzisiaj wygląda ona następująco.
15-20.12.2016 - dostępnych jest 5 miejsc
29.12.2016-03.01.2017 wszystkie miejsca zajęte
22-26.01.2017 wszystkie miejsca zajęte
26-31.01.2017 wszystkie miejsca zajęte
23-27.03.2017 2 miejsca
27-31.03.2017 2 miejsca
31.03.-05.04.2017 1 miejsce
05.04.-09.04.2017 3 miejsca
Jest to zestawienie na dziś, tak naprawdę, ponieważ sporo osób zgłaszających się na husky Safari nie podjęło jeszcze decyzji o terminie, ale z pewnością wybiorą jakiś na dniach. Będziemy tę listę, w związku z tym, aktualizować w miarę na bieżąco.
Każdy termin to maksymalnie 6 osób. W razie gdyby żaden z tych terminów nie odpowiadał Wam, to znajdziemy inny dogodny. Już teraz polecamy kwiecień, który także jest bardo zimowy na Dalekiej Północy. Co prawda temperatury w dzień są raczej wiosenne, ale śniegu wciąż jest mnóstwo, a i przymrozić jeszcze potrafi, zwłaszcza nocą.
W razie zainteresowania kwietniem stworzymy dodatkowe terminy w tym miesiącu.
Zapraszamy do dołączania do nas. Laponia czeka! Niezapomniana przygoda także i to za jedyne 1500 zł!
czwartek, 4 sierpnia 2016
Husky Safari - terminy
Można tam też dotrzeć pociągiem ze Sztokholmu, który dociera do miejscowości Murjek położonej 17 kilometrów od naszej bazy w Vuollerim.
Wszystkie samoloty latają do Lulea ze Sztokholmu, więc możliwości dotarcia tam jest dużo więcej, nie tylko z Krakowa. My użyliśmy tego połączenia ze względu na atrakcyjne ceny.
Oto terminy:
15 - 20.12.2016 przelot Kraków Lulea 382 zł, wylot do Krakowa 594 zł
29.12. - 03.01.2017 przelot Kraków Lulea 467 zł, wylot do Warszawy 562 zł
22 - 26.01.2017 przelot z Krakowa 382 zł, wylot do Krakowa 315 zł - zajęty
23 - 27.03.2017 przelot z Krakowa 382 zł, wylot do Krakowa 394 zł
27 - 31.03.2017 przelot z Krakowa 429 zł, wylot do Krakowa 480 zł
31.03. - 05.04.2017 przelot z Krakowa 382 zł, wylot do Krakowa 401 zł
Istnieje możliwość realizacji Husky Safari również w innych terminach o ile te podane powyżej w żaden sposób by nie pasowały. Prosimy w takim przypadku o kontakt info@syberiada-adventure.com
Ceny biletów lotniczych mogą pewnie ulec zmianie, choćby ze względu na zmiany kursów walut, więc prosimy traktować je orientacyjnie. Nie pośredniczymy też w zakupie biletów.
wtorek, 2 sierpnia 2016
Husky Safari 2016/2017
Jednym ze sposobów finansowania Trylogii Norweskiej jest organizacja Husky Safari za wyjątkowo niską cenę. Taką, która pozwoli znaleźć chętnych na taki wyjazd i zdobyć dzięki temu środki na realizację projektu. Krótko mówiąc robimy to po to, aby mieć za co wyjechać do Laponii, przygotowywać się tam do wyścigów przez kilka miesięcy i zakończyć te wyścigi na dobrych miejscach.
Jak wygląda Husky Safari? To pięcio lub sześciodniowy (do ustalenia) pobyt w szwedzkiej Laponii.
Pięć dni, cztery noclegi, trzy dni jazdy zaprzęgiem. Każdy chętny prowadzi zaprzęg sam albo jedzie jako pasażer. Do wyboru.
Pierwszego dnia docieracie do naszej bazy w Vuollerim. Można dostać się tam lecąc do Lulea, a później jadąc autobusem, albo dotrzeć pociągiem do Murjek ze Sztokholmu. Trzy pociągi dziennie tam dojeżdżają. Z Murjek zabierzemy Was samochodem.
Tego pierwszego dnia powitamy Was, zakwaterujemy i poznacie się z psami. Rano rozpoczniemy zajęcia. Najpierw nauczymy Was radzić sobie z psami i sprzętem. Kiedy już to opanujecie wyruszymy w teren na pierwsze Husky Safari. Drugiego i trzeciego dnia będziemy podróżować psimi zaprzęgami po okolicach Vuollerim i Jokkmokk. Kilkukrotnie przekroczymy koło podbiegunowe.
Na trasie będziemy zatrzymywać się na odpoczynek i posiłki. Napijemy się też kawy, czy herbaty.
Wieczorami zapolujemy za zorzę polarną. Powiemy i pokażemy Wam jak ją fotografować.
Do udziału w Husky Safari nie potrzeba jakiejś specjalnej kondycji. Wystarczy być normalnie sprawnym. Zawsze dostosowujemy intensywność zajęć do formy uczestników.
Ostatniego dnia pożegnamy się i ruszycie w drogę powrotną do domu.
Zapewniamy Wam w trakcie pobytu: zakwaterowanie, zaprzęgi i nasze przewodnictwo w terenie. Chętnie też podzielimy się z Wami naszą wiedzą i doświadczeniem. Musicie przywieźć ze sobą ciepłą odzież, ale buty dostaniecie od nas. Listę potrzebnych rzeczy znajdziecie tutaj.
A teraz cena takiego pobytu - jedynie 1500 zł za osobę!
Nie zawiera ona wyżywienia, które trzeba sobie zorganizować we własnym zakresie. Pomożemy Wam w zakupach na miejscu. W naszym domu jest w pełni wyposażona kuchnia, więc z przygotowaniem posiłków nie będzie żadnego problemu.
Do tej ceny musicie doliczyć tylko koszty dojazdu. Samolot do Lulea, najbliższego lotniska, można znaleźć już za mniej niż 700 zł w obie strony. Terminy Husky Safari możemy zgrać, w miarę możliwości z tymi najtańszymi lotami.
Listę terminów znajdziecie tutaj.
To oferta limitowana. Mamy na nią tylko 30 miejsc. Zatem kto pierwszy ten lepszy!
Chętni muszą się do nas zgłosić pisząc np. na info@syberiada-adventure.com i udostępnić informację o Husky Safari gdzie się tylko da. To wszystko.
To co? Widzimy się w Laponii?
wtorek, 6 października 2015
Jak można pomóc zwierzakom?
Cały czas na facebooku prowadzimy bazarek dla 41 podopiecznych Domu Psiego Seniora. Bazarek będzie trwać aż do odwołania. Potrzeb jest coraz więcej, gdyż zwierzaki stają się coraz starsze i tym samym wymagają specjalnej opieki oraz leczenia.
Wszystkim im chcemy stworzyć jak najbardziej przyjazne i komfortowe miejsce do życia. Chcemy również edukować małych i dużych [z tymi dużymi nie będzie tak prosto, ale my lubimy konkretne wyzwania :)], organizować warsztaty i kursy oraz dzielić się naszymi doświadczeniami podczas prelekcji. To zaledwie drobny wycinek naszych planów. Jednak, aby je zrealizować potrzebne są... pieniądze.
1. Każdy z Was może wesprzeć naszych podopiecznych kupując wirtualną miseczkę z jedzonkiem. Koszt jednej to tylko 5 zł. To naprawdę niewiele, a taki pomnożony piątak może zdziałać mnóstwo dobra.
41 zwierzaków, czyli 34 psy, 6 kotów i jedna gąska oraz my człowieki bardzo dziękujemy za Waszą pomoc :)
2. A jeśli macie w domu niepotrzebne rzeczy, które zawadzają Wam w szafach, piwnicach, na strychach, w komórkach, garażach itp., nie wiecie co z nimi zrobić, a może nawet chcecie je wyrzucić, to prosimy nie róbcie tego - te wszystkie rzeczy mogą pomóc zwierzakom!
Jak? Wystarczy, że je do nas wyślecie, a my wystawimy je na prowadzonym przez nas bazarku dla Domu Psiego Seniora: https://www.facebook.com/events/397387850466410/.
Przy okazji porządków bardzo pomożecie zwierzakom. Zachęcamy Was do tego serdecznie
Emotikon smilehhjghj
W ten właśnie sposób wspierają naszych podopiecznych Hotel dla zwierząt - PsiKotel w Bydgoszczy i Tangowa chatka - dom tymczasowy dla bezdomnych psiaków w Warszawie. Serdecznie im za to dziękujemy.
Zaglądajcie na bazarek Domu Psiego Seniora, na pewno znajdziecie na nim coś ciekawego, coś co warto wylicytować i tym samym zrobić coś dobrego - pomóc zwierzętom.
Prosimy Was także o udostępnianie wydarzenia i publikowanych na nim postów, zapraszania znajomych. To naprawdę nic nie kosztuje, a tyle zwierzaków uraduje :)
3. Polecamy Wam jeszcze oczywiście zakup wycieczki psim zaprzęgiem, podczas której będziecie mieli okazję bliżej poznać naszych psich podopiecznych oraz doznać niezapomnianych wrażeń. Poznajcie 7 powodów, dla których warto pojechać psim zaprzęgiem. Jednym, z nich jest niebanalny pomysł na prezent dla bliskiej osoby :)
Pomóżcie nam dalej pomagać. Każdy z Was może stworzyć z nami Dom Psiego Seniora. Liczy się każda złotówka.
niedziela, 20 września 2015
7 powodów, dla których warto pojechać psim zaprzęgiem
Powód 1. - spotkanie z najbardziej niesamowitymi psami pod słońcem. Psy zaprzęgowe są wyjątkowe. To zupełnie inne stworzenia od tych, które normalni ludzie mają w domu, czy jakie spotykamy na ulicy. Psy zaprzęgowe to pasjonaci, to sportowcy o takim stopniu motywacji do biegania, jaki mają najwięksi fanatycy biegania wśród ludzi. Dla psów zaprzęgowych trening to święto, to moment najbardziej wyczekiwany w ciągu całego dnia. Kiedy biegną, to oddają się tej czynności całym sobą. Zawsze chce im się biegać i zawsze przynosi im to nieprawdopodobną frajdę. Każdy powinien zobaczyć jak zachowują się zaprzęgowe psy tuż przed startem do biegu. A do tego są to cudowne, wspaniale przyjacielskie psiaki, pragnące kontaktu z człowiekiem. Najlepsi nasi przyjaciele.
Powód 2. - kontakt z naturą. To bardzo mocna strona naszych wycieczek. Kontakt jest absolutny. Wkraczamy w świat przyrody za pomocą zwierząt, które z naturą są tak blisko, jak my ludzie możemy tylko o tym pomarzyć. Zaprzęg wbiega w zapach lasu, w jego cudowne, nasączone eterycznymi olejkami powietrze, czujemy je na twarzy, na dłoniach. Wciągamy w siebie, w płuca. To powietrze wypełnia nas całkowicie.
Przemierzamy las, nie widząc samochodów, domów i ludzi. Łatwiej w nim spotkać jelenia, sarnę , czy dzika niż ludzi. Dzikie zwierzęta spotykamy często. Widzimy je, czasem słyszymy. Czasem musimy zatrzymać zaprzęg, żeby spokojnie przed nami przebiegły. Wiecie jak pachnie jeleń w wilgotny jesienny dzień?
Powód 3. - psi zaprzęg daje nam zupełnie inną perspektywę, inne spojrzenie na otaczający nas świat. Ten z psiego zaprzęgu wygląda naprawdę inaczej. Jest dużo prostszy, choć wymaga dużego skupienia. To skupienie natomiast daje nam okazję do oderwania się od codzienności i zapomnienia choć na chwilę, o problemach i zmartwieniach. To taki rodzaj terapii psim zaprzęgiem :)
Powód 4. - biorąc udział w takiej atrakcji rozwijasz też siebie, poznajesz coś zupełnie nowego, nieznanego Ci wcześniej. Doświadczasz intensywnych przeżyć, dowiadujesz się o rzeczach i sprawach, z których istnienia być może wcześniej nie zdawałaś/eś sobie sprawy. To bardzo prawdopodobne. Psie zaprzęgi nie są w naszym kraju często spotykane. Ponadto może taka przejażdżka zmotywuje Cię do rozpoczęcia aktywności fizycznej, albo jej zintensyfikowania, jeśli jesteś już osobą aktywną sportowo. Może dzięki jednemu kontaktowi z psim zaprzęgiem odczaruje się dla Ciebie las. Otworzy jako miejsce wspaniałych doznań, czy możliwych aktywności? To wszystko zależy od Ciebie. Będąc otwartym na świat można od tego świata bardzo dużo otrzymać. Nigdy też nie wiadomo do czego może nas zainspirować takie wydarzenie i w jaką stronę pchnąć nasze myśli. Warto to sprawdzić.
Powód 5. - nie masz pomysłu na prezent dla bliskiej Ci osoby? Zastanawiasz się co niebanalnego można by jej sprezentować? Sprawdź wycieczkę psim zaprzęgiem. Spróbuj jej sam/sama, a potem podaruj ją komuś ważnemu dla Ciebie. Wrogowi też możesz! Może przestanie być Twoim wrogiem po niej :) A tak poważnie to wycieczka zaprzęgiem to bardzo niebanalny pomysł na prezent dla każdego. Nieraz widzieliśmy szczęście w oczach obdarowanej osoby. Kilka lat realizowaliśmy wycieczki współpracując z firmą prezentową. Parę razy zakręciły nam się łzy w oczach, gdy tak jak w ostatnim sezonie, ośmioletnia dziewczynka wytuliwszy już wszystkie psy, z którymi jechała w zaprzęgu, powiedziała do nas - To były najlepsze chwile w moim życiu.
Trudno jest cokolwiek powiedzieć w takiej chwili. Zresztą co? Możemy jedynie takiego dzieciaka przytulić mocno. A słyszeliśmy już to przynajmniej kilka razy. Od dorosłych też.
Powód 6. - zrobisz przysługę psom, bo będą miały kolejny pretekst i okazję do biegania, które uwielbiają, i bez którego nie mogą żyć. Bieganie jest psiakom niezbędne dla ich zdrowia psychicznego i fizycznego. Każde nowe miejsce przez nie odkrywane dostarcza im mnóstwa nowych wrażeń i bodźców. Nam ludziom z resztą też :)
Powód 7. - spędzisz czas z nami :) ze wspaniałymi, ciekawymi, pięknymi, mądrymi, inspirującymi, pewnymi siebie, kreatywnymi, oczytanymi, etc., etc. ludźmi :) :) :)
Masz jeszcze wątpliwości, czy warto wybrać się na taką wycieczkę? To pisz info@syberiada-adventure.com
czwartek, 22 maja 2014
Trekking w wąwozie Kevo
fot. Wikipedia
Od dawna ciągnęło nas do Laponii latem. Marzył nam się trekking na odludziu. Chcieliśmy po prostu iść przed siebie, nie martwiąc się o nic. W plecaku mieć wszystko co potrzebne. Wędrować całymi dniami, a kiedy się zmęczymy to rozbijać obóz. Zero pośpiechu, stresu i patrzenia na zegarek.
Z tych marzeń wziął się pomysł organizacji trekkingu na Dalekiej Północy. Laponia daje olbrzymią ilość możliwych do przejścia tras. My na pierwszy ogień wybraliśmy jednak wąwóz Kevo. Zrobiliśmy tak z kilku przynajmniej względów. Po pierwsze leży on w okolicach naszego ukochanego Inari, a każda okazja żeby to miejsce odwiedzić jest dla nas nie do pominięcia.
Po drugie znamy ten rejon bardzo dobrze, wiemy gdzie nocować, gdzie robić zakupy, co odwiedzić i co warto zobaczyć. Znamy doskonale okolice lotniska, wiemy gdzie wsiąść w autobus i gdzie z niego wysiąść.
Taka wiedza znacznie ułatwia życie w dalekim kraju.
Wąwóz Kevo to jeden z najdłuższych wąwozów w Europie. Przecina on lapońskie przestrzenie na północy Finlandii, blisko norweskiej granicy. Jakieś 360 kilometrów za Kołem Podbiegunowym. Kawał drogi z Polski.
Można tam jednak wygodnie dotrzeć samolotem do miasteczka Ivalo, a potem trzeba wsiąść w autobus zmierzający do Karasjok,a nawet dalej, na sam Nordkapp. Autobusów odchodzi z Ivalo kilka w ciągu dnia. Trzeba tylko pilnować, aby wsiąść do odpowiedniego. Problemu wielkiego jednak w razie pomyłki nie będzie. Najwyżej przejdziemy wąwóz w inną stronę niż wczesniej planowaliśmy. My zamierzamy, w każdym razie, dojechać do Sulaoja, tam wysiąść z autobusu i wkroczyć na szlak Kevo. W drodze powrotnej, po przejściu wąwozu, wsiądziemy w powrotny autobus do Ivalo, w miejscowości Kanesjarvi.
Od dawna ciągnęło nas do Laponii latem. Marzył nam się trekking na odludziu. Chcieliśmy po prostu iść przed siebie, nie martwiąc się o nic. W plecaku mieć wszystko co potrzebne. Wędrować całymi dniami, a kiedy się zmęczymy to rozbijać obóz. Zero pośpiechu, stresu i patrzenia na zegarek.
Z tych marzeń wziął się pomysł organizacji trekkingu na Dalekiej Północy. Laponia daje olbrzymią ilość możliwych do przejścia tras. My na pierwszy ogień wybraliśmy jednak wąwóz Kevo. Zrobiliśmy tak z kilku przynajmniej względów. Po pierwsze leży on w okolicach naszego ukochanego Inari, a każda okazja żeby to miejsce odwiedzić jest dla nas nie do pominięcia.
Po drugie znamy ten rejon bardzo dobrze, wiemy gdzie nocować, gdzie robić zakupy, co odwiedzić i co warto zobaczyć. Znamy doskonale okolice lotniska, wiemy gdzie wsiąść w autobus i gdzie z niego wysiąść.
Taka wiedza znacznie ułatwia życie w dalekim kraju.
Wąwóz Kevo to jeden z najdłuższych wąwozów w Europie. Przecina on lapońskie przestrzenie na północy Finlandii, blisko norweskiej granicy. Jakieś 360 kilometrów za Kołem Podbiegunowym. Kawał drogi z Polski.
Można tam jednak wygodnie dotrzeć samolotem do miasteczka Ivalo, a potem trzeba wsiąść w autobus zmierzający do Karasjok,a nawet dalej, na sam Nordkapp. Autobusów odchodzi z Ivalo kilka w ciągu dnia. Trzeba tylko pilnować, aby wsiąść do odpowiedniego. Problemu wielkiego jednak w razie pomyłki nie będzie. Najwyżej przejdziemy wąwóz w inną stronę niż wczesniej planowaliśmy. My zamierzamy, w każdym razie, dojechać do Sulaoja, tam wysiąść z autobusu i wkroczyć na szlak Kevo. W drodze powrotnej, po przejściu wąwozu, wsiądziemy w powrotny autobus do Ivalo, w miejscowości Kanesjarvi.
czwartek, 12 września 2013
Goły Jon / Bory Tucholskie
Wąwóz Goły Jon to jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Borach Tucholskich. Urokliwych, a zarazem bardzo tajemniczych.
W porośniętym potężnymi, starymi drzewami parowie panuje półmrok. W powietrzu czuć świeżą, chłodną wilgoć. Ze ścian wybijają liczne źródła krystalicznie czystej wody, która z szumem wypływa z wąwozu na łąki tworząc tam rzeczkę Golionkę.
Półmrok, szum wody, poprzewracane i omszałe stare drzewa. Wszystko tworzy tajemniczą aurę tego miejsca.
Czytaj więcej>
W porośniętym potężnymi, starymi drzewami parowie panuje półmrok. W powietrzu czuć świeżą, chłodną wilgoć. Ze ścian wybijają liczne źródła krystalicznie czystej wody, która z szumem wypływa z wąwozu na łąki tworząc tam rzeczkę Golionkę.
Półmrok, szum wody, poprzewracane i omszałe stare drzewa. Wszystko tworzy tajemniczą aurę tego miejsca.
Czytaj więcej>
środa, 11 września 2013
Kultura na świeżym w Śliwiczkach
W niedzielę Syberiadę odwiedzili sympatyczni uczestnicy wycieczki rowerowej z Bydgoszczy, organizowanej przez Zakład Praktyk Kulturalnych pod hasłem Kultura na świeżym. Była to już kilkunasta impreza tego typu. Tym razem główną atrakcją wycieczki była wizyta w Starej Rzece, niezwykle urokliwej wsi położonej nad meandrującą Wdą. To właśnie przez Starą Rzekę 14 lipca 2012 roku przeszła trąba powietrzna, w wyniku czego zniszczonych zostało ok. 40 budynków a okolica zmieniła się nie do poznania.
![]() |
| Spływ na Wdzie |
wtorek, 10 września 2013
Leśne uroczysko Czyściewnica / Bory Tucholskie
Czyściewnica to magiczne miejsce. Wielu, odwiedziwszy je raz, wraca tam
potem regularnie, aby ujrzeć je o innej porze roku, czy dnia.
Kształtem przypomina bardzo dużych rozmiarów lej w ziemi, czy wąwóz zamieniający się później w łąkę z jeziorkiem po środku.
Ze stromej skarpy wypływa woda, która jest twórcą tego niesamowitego miejsca położonego pomiędzy jeziorem Piaseczno, a wsią Stara Rzeka.
Kształtem przypomina bardzo dużych rozmiarów lej w ziemi, czy wąwóz zamieniający się później w łąkę z jeziorkiem po środku.
Ze stromej skarpy wypływa woda, która jest twórcą tego niesamowitego miejsca położonego pomiędzy jeziorem Piaseczno, a wsią Stara Rzeka.
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Aktywne lato
Miało być dzisiaj na zupełnie inny temat, ale pal sześć, pogoda ładna, ciepło, słonecznie, miło.
Wczoraj wyjechali nasi goście z Katowic, którzy spędzili u nas cały ostatni tydzień. Jeździli konno, zwiedzali okolice bliższe i dalsze. I konkretnie zarazili się nordic walking. To był ich pierwszy kontakt z kijkami, i z całą pewnością nie ostatni.
Ostatnie dni tygodnia spędziła także u nas nasza rodzina. Do tego nie przerywaliśmy pracy z końmi i oczywiście kontynuowaliśmy własny trening. Bieg i nordic.
Wczoraj wyjechali nasi goście z Katowic, którzy spędzili u nas cały ostatni tydzień. Jeździli konno, zwiedzali okolice bliższe i dalsze. I konkretnie zarazili się nordic walking. To był ich pierwszy kontakt z kijkami, i z całą pewnością nie ostatni.
Ostatnie dni tygodnia spędziła także u nas nasza rodzina. Do tego nie przerywaliśmy pracy z końmi i oczywiście kontynuowaliśmy własny trening. Bieg i nordic.
sobota, 6 lipca 2013
Wizyta w stacji psów zaprzęgowych
Na naszej stronie firmowej pojawiły się zupełnie nowe propozycje. Przede wszystkim wzbogaciliśmy ofertę o rajdy i jazdę konną. Kolejną nowością są warsztaty. O nich napiszemy osobny tekst, bo to poważna sprawa wymagająca znacznie więcej czasu i miejsca.
Dzisiaj zajmiemy się najmniej wymagającą pozycją naszej oferty. Jej nazwa przyszła do głowy jednemu z naszych znajomych i tak już zostało. Wizyta w stacji psów zaprzęgowych. Na świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych nazywa się to Zwiedzaniem kennelu. U nas mało kto wie co to kennel, więc musieliśmy wymyślić inną nazwę. Nie bylo to proste. Na szczęście z pomocą przyszedł wspomniany już znajomy.
Poniżej prezentujemy treść tej oferty.
" Wizyta u naszych psów to propozycja na cały rok. Zapraszamy na trwające około 60-90 minut spotkanie z psami Husky w naszym kennelu.
W trakcie spotkania poznacie nasze psy, sprzęt do psich zaprzęgów, sposoby pracy z psami i wszystko co się z tym wiąże. Pokażemy Wam jak psy mieszkają, jakich do życia potrzebują warunków. Opowiemy o tym jak z nimi pracować i jak o nie dbać. Jaką dietę stosować w trakcie pracy i treningów, a jaką kiedy psy odpoczywają.
Pokażemy Wam nasz sprzęt i omówimy sposoby jego używania. Sami będziecie mogli zobaczyć jakie są różnice pomiędzy saniami, a wózkami których używamy kiedy nie ma śniegu.
Opowiemy o rasach psów zaprzęgowych, a dwie z nich poznacie u nas. Wskażemy Wam różnice pomiędzy psami, które decydują o tym do jakiej pracy nadaje się konkretna rasa psów, a do jakiej trochę mniej. W psich zaprzęgach, tak jak we wszystkich dziedzinach życia, mamy do czynienia ze... czyt. więcej
Dzisiaj zajmiemy się najmniej wymagającą pozycją naszej oferty. Jej nazwa przyszła do głowy jednemu z naszych znajomych i tak już zostało. Wizyta w stacji psów zaprzęgowych. Na świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych nazywa się to Zwiedzaniem kennelu. U nas mało kto wie co to kennel, więc musieliśmy wymyślić inną nazwę. Nie bylo to proste. Na szczęście z pomocą przyszedł wspomniany już znajomy.
Poniżej prezentujemy treść tej oferty.
" Wizyta u naszych psów to propozycja na cały rok. Zapraszamy na trwające około 60-90 minut spotkanie z psami Husky w naszym kennelu.
W trakcie spotkania poznacie nasze psy, sprzęt do psich zaprzęgów, sposoby pracy z psami i wszystko co się z tym wiąże. Pokażemy Wam jak psy mieszkają, jakich do życia potrzebują warunków. Opowiemy o tym jak z nimi pracować i jak o nie dbać. Jaką dietę stosować w trakcie pracy i treningów, a jaką kiedy psy odpoczywają.
Pokażemy Wam nasz sprzęt i omówimy sposoby jego używania. Sami będziecie mogli zobaczyć jakie są różnice pomiędzy saniami, a wózkami których używamy kiedy nie ma śniegu.
Opowiemy o rasach psów zaprzęgowych, a dwie z nich poznacie u nas. Wskażemy Wam różnice pomiędzy psami, które decydują o tym do jakiej pracy nadaje się konkretna rasa psów, a do jakiej trochę mniej. W psich zaprzęgach, tak jak we wszystkich dziedzinach życia, mamy do czynienia ze... czyt. więcej
wtorek, 4 czerwca 2013
Zwierzę to nie rzecz!
Na dobre rozpoczął się sezon letni i wiele osób korzysta z rozmaitych atrakcji. Spływy kajakowe, wycieczki piesze i rowerowe, jazda konna. Wszystko to jest dla ludzi i oby jak najwięcej osób było chętnych do uprawiania takiej rekreacji.
Pamiętajmy jednak, że wszystko co czynimy ma wpływ na otoczenie. Zachowujmy się więc tak, aby nasze środowisko miało z tego tylko korzyści, a nie straty.
Kiedy wybieramy się na jazdę konną, to postarajmy się z tego wyciągnąć dla siebie jak najwięcej nauki. Pamiętajmy, że koń to czujący i myślący stwór, który ma swoje potrzeby, który ma lepsze i gorsze dni. Tak samo jak my ludzie. Przy okazji konnego rajdu, czy lekcji jazdy, dowiedzmy się czegoś więcej o koniach. Podrążmy trochę ten temat. Poczytajmy i posłuchajmy o końskiej psychice. Taka wiedza tylko ułatwi nam obcowanie ze zwierzęciem. A jak będzie nam łatwiej, to i przyjemniej zarazem.
Do tego jeździectwo to bardzo dobra okazja do przebywania ze zwierzętami. Mamy wtedy sposobność podotykać wielkiego stwora, poczuć jego zapach, zobaczyć jego relacje z innymi końmi. To wielka przyjemność. Równie duża jak sama jazda.
Pamiętajmy jednak, że wszystko co czynimy ma wpływ na otoczenie. Zachowujmy się więc tak, aby nasze środowisko miało z tego tylko korzyści, a nie straty.
Kiedy wybieramy się na jazdę konną, to postarajmy się z tego wyciągnąć dla siebie jak najwięcej nauki. Pamiętajmy, że koń to czujący i myślący stwór, który ma swoje potrzeby, który ma lepsze i gorsze dni. Tak samo jak my ludzie. Przy okazji konnego rajdu, czy lekcji jazdy, dowiedzmy się czegoś więcej o koniach. Podrążmy trochę ten temat. Poczytajmy i posłuchajmy o końskiej psychice. Taka wiedza tylko ułatwi nam obcowanie ze zwierzęciem. A jak będzie nam łatwiej, to i przyjemniej zarazem.
Do tego jeździectwo to bardzo dobra okazja do przebywania ze zwierzętami. Mamy wtedy sposobność podotykać wielkiego stwora, poczuć jego zapach, zobaczyć jego relacje z innymi końmi. To wielka przyjemność. Równie duża jak sama jazda.
środa, 5 grudnia 2012
Dookoła Borów Tucholskich
Bory Tucholskie to największy zwarty kompleks leśny naszego kraju, to cudownie piękne miejsce na ziemi. Miejsce, gdzie obecnie żyjemy, pracujemy i oddajemy się swojej pasji.
Na pewno Bory Tucholskie są warte, aby je opisać widziane oczami polskich maszerów. Nikt jak dotąd takiego zadania się nie podjął, a i nawet z rzadka docierają tu psie zaprzęgi. Dlatego aż się prosi aby się za to zabrać.
Planujemy objechać Bory w trzech, czterech turach. Za każdym razem miejscem startu będzie nasz kennel w Śliwiczkach. To z niego wyruszy każdorazowo kolejna wyprawa tego projektu.
Każda z nich będzie liczyć około 100 kilometrów i w każdej pobiegnie nasz wyścigowy zaprzęg alaskan husky. Ma to bowiem być zarazem dobry trening przed startem w Sedivackim Longu i Finnmarkslopet.
Na pewno Bory Tucholskie są warte, aby je opisać widziane oczami polskich maszerów. Nikt jak dotąd takiego zadania się nie podjął, a i nawet z rzadka docierają tu psie zaprzęgi. Dlatego aż się prosi aby się za to zabrać.
Planujemy objechać Bory w trzech, czterech turach. Za każdym razem miejscem startu będzie nasz kennel w Śliwiczkach. To z niego wyruszy każdorazowo kolejna wyprawa tego projektu.
Każda z nich będzie liczyć około 100 kilometrów i w każdej pobiegnie nasz wyścigowy zaprzęg alaskan husky. Ma to bowiem być zarazem dobry trening przed startem w Sedivackim Longu i Finnmarkslopet.
niedziela, 7 października 2012
Husky Adventure
Sezon wycieczek psimi zaprzęgami w pełni. To już trzeci weekend pod rząd, który spędziliśmy z naszymi gośćmi.
Przejażdżka psim zaprzęgiem w Borach Tucholskich dostarcza naszym pasażerom ciekawych wrażeń. Wszyscy są pod wrażeniem niezwykłego kontaktu, jaki mamy z naszymi psami. Ogromne wrażenie robi ponadto wielki zapał z jakim psy pracują, jak rwą się do biegu, jak nie mogą się go doczekać. To raczej rzadko spotykane sytuacje.
Wciąż psie zaprzęgi są w naszym kraju pewną egzotyką i to także jest ich atutem. Obcowanie z tymi cudownymi zwierzakami, ich entuzjazm, piękna przyroda Borów. Naprawdę warto do nas przyjechać. Tym bardziej teraz, kiedy w lesie są grzyby.
Zazwyczaj nie robimy zdjęć kiedy pracujemy z klientami, bo nie mamy na to czasu. Dzisiaj jednak byli z nami Daria i Jarek z podpoznańskiej Traperskiej Osady. To dzięki ich zdjęciom możemy pokazać na blogu wycinek z naszej pracy.
Daria, Jarek i Felek
Przejażdżka psim zaprzęgiem w Borach Tucholskich dostarcza naszym pasażerom ciekawych wrażeń. Wszyscy są pod wrażeniem niezwykłego kontaktu, jaki mamy z naszymi psami. Ogromne wrażenie robi ponadto wielki zapał z jakim psy pracują, jak rwą się do biegu, jak nie mogą się go doczekać. To raczej rzadko spotykane sytuacje.
Wciąż psie zaprzęgi są w naszym kraju pewną egzotyką i to także jest ich atutem. Obcowanie z tymi cudownymi zwierzakami, ich entuzjazm, piękna przyroda Borów. Naprawdę warto do nas przyjechać. Tym bardziej teraz, kiedy w lesie są grzyby.
Zazwyczaj nie robimy zdjęć kiedy pracujemy z klientami, bo nie mamy na to czasu. Dzisiaj jednak byli z nami Daria i Jarek z podpoznańskiej Traperskiej Osady. To dzięki ich zdjęciom możemy pokazać na blogu wycinek z naszej pracy.
Daria, Jarek i Felek
środa, 12 września 2012
Park Narodowy Bory Tucholskie
Za drugim razem nam się udało.
W połowie lipca z tego samego miejsca przegoniła nas gwałtowna burza, ale w ostatnią niedzielę uśmiechnęło się do nas szczęście.
Od rana była fantastyczna, słoneczna pogoda. To ona wygoniła nas z domu na trasę. Pojechaliśmy do oddalonego o ok. 50 km od Śliwiczek Bachorza nad jeziorem Charzykowskim, gdzie na leśnym parkingu zostawiliśmy samochód, aby resztę wycieczki odbyć na rowerach.
Pierwszym celem tego dnia było jezioro Wielkie Gacno. Dotarliśmy nad jego brzegi szybko i sprawnie bardzo wygodną drogą.
Widok jeziora nas dosłownie powalił. To fantastyczne miejsce! To lobeliowe jezioro urzeka swym pięknem, a do tego jest tam kapitalnie skonstruowany pomost, który otacza bagienny fragment brzegu, tak aby można z bliska przyjrzeć się porastającym bagno roślinom. Pomost jest częścia długiej ścieżki dydaktycznej.
Spędziliśmy nad jeziorem dużo czasu na skąpanym w słońcu pomoście, przeglądając się w bardzo czystej wodzie i wpatrując w dzikie harce wyczyniane w powietrzu przez całe mnóstwo ważek.
Aż żal było ruszać dalej z tego cudownego miejsca.
Od jeziora posuwaliśmy się dalej drogą prowadzącą do Drzewicza. Wzdłuż niej czekały na nas kolejne atrakcje.
Pierwsza z nich to jezioro Płęsno, na którego powierzchni trwało szaleństwo niestety nieznanych nam ptaków. Kilkadziesiąt z nich przez cały czas było w ruchu. Co chwila któryś z nich startował głośno do lotu. Jakiś inny jednocześnie lądował na wodzie. Co chwila wydawały, niesamowicie brzmiące, głośne krzyki. Totalny ptasi harmider, któremu przyglądaliśmy się dobre pół godziny.
Dosłownie kawałeczek dalej trafiliśmy na ścieżkę Pętla Lipnickiego, czyli szlak wiodący drewnianą kładką wokół dawnych wyrobisk torfowych. Kolejne wspaniałe miejsce na trasie naszej niedzielnej wycieczki.
Następnym jej punktem było kolejne lobeliowe jezioro Nierybno i umiejscowiony tam widokowy pomost. Wiele jezior Borów ma podobny charakter. Podłużny kształt, strome brzegi przynajmniej z jednej strony i las schodzący niemal do wody tam, gdzie stromo. Gdzie brzeg jest bardziej płaski tam spotykamy prawie zawsze bagna. Nam maniakom lapońskich krajobrazów bardzo takie jeziora kojarzą się ze Skandynawią właśnie. I jeszcze te wszędobylskie brzozy. Zupełnie jak na dalekiej Północy.
Znad Nierybna kierowalismy sie nadal na Drzewicz. Cały czas podrózowaliśmy po bardzo wygodnej, twardej drodze, która do jazdy rowerem jest po prostu kapitalna.
Wreszcie znaleźliśmy się w Drzewiczu. To mała osada, chyba w całości wykorzystywana jako letniskowa. Oprócz leśniczówki, nie widzieliśmy tam innych stałych domostw. Same ośrodki wypoczynkowe, już niemal puste na początku września.
Drzewicz leży nad jeziorem Łąckim i trochę nad jeziorem Dybrzk. Przez obydwa te zbiorniki wodne przepływa rzeka Brda. Co tu dużo mówić kolejne przepiękne miejsce!
W Drzewiczu zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z nieubłaganie biegnącego czasu. Dochodziła 18 i czas było wracać. Wszak o tej porze roku dzień wyraźnie już skraca swoją długość. Około 19.30 robi się już ciemno.
Jako drogę powrotną wybraliśmy czarną ścieżkę rowerową przebiegającą wzdłuż jezior Wielkie Krzywce, Błotko, Małe Krzywce, Głuche i Olbrachta. Docieramy w ten sposób do czerwonego i zielonego szlaku w miejscu zwanym Stara Piła. Tam też ujrzeliśmy 600 letni dąb Bartuś.
Znowu stanęliśmy u stóp wspaniałego drzewa, którego wiek i historia wręcz przytłacza. Jak krótkie jest ludzkie życie w zestawieniu z takim Matuzalemem.
W Starej Pile jest usytuowana również ścieżka dydaktyczna częściowo wiodąca brzegiem jeziora Płęsno i przechodząca pod Bartusiem.
Stamtąd pojechaliśmy już prosto do Bachorza, do parkingu na którym zostawiliśmy samochód. Jako ciekawostkę dodamy jeszcze fakt, że poruszaliśmy się od Drzewicza do Bachorza drogą, którą przechodziły wojska Napoleona w 1812 roku i właśnie w Bachorzu żołnierze zatrzymali się na dłuższy odpoczynek. Upamiętnia ten fakt postawiony tam krzyż przy drodze.
Była to jedna z najciekawszych naszych wycieczek odbytych w tym roku w Borach Tucholskich. Przepiękna widokowo, bardzo cenna edukacyjnie, dość długa, zrobiliśmy ok. 25 km, a jednocześnie niewytężająca dzięki wygodnym drogom.
Jeśli będziecie kiedyś w tych okolicach, to polecamy ją z całego serca, całą albo chociaż jakiś jej fragment.
W połowie lipca z tego samego miejsca przegoniła nas gwałtowna burza, ale w ostatnią niedzielę uśmiechnęło się do nas szczęście.
Od rana była fantastyczna, słoneczna pogoda. To ona wygoniła nas z domu na trasę. Pojechaliśmy do oddalonego o ok. 50 km od Śliwiczek Bachorza nad jeziorem Charzykowskim, gdzie na leśnym parkingu zostawiliśmy samochód, aby resztę wycieczki odbyć na rowerach.
Pierwszym celem tego dnia było jezioro Wielkie Gacno. Dotarliśmy nad jego brzegi szybko i sprawnie bardzo wygodną drogą.
Widok jeziora nas dosłownie powalił. To fantastyczne miejsce! To lobeliowe jezioro urzeka swym pięknem, a do tego jest tam kapitalnie skonstruowany pomost, który otacza bagienny fragment brzegu, tak aby można z bliska przyjrzeć się porastającym bagno roślinom. Pomost jest częścia długiej ścieżki dydaktycznej.
Aż żal było ruszać dalej z tego cudownego miejsca.
Od jeziora posuwaliśmy się dalej drogą prowadzącą do Drzewicza. Wzdłuż niej czekały na nas kolejne atrakcje.
Pierwsza z nich to jezioro Płęsno, na którego powierzchni trwało szaleństwo niestety nieznanych nam ptaków. Kilkadziesiąt z nich przez cały czas było w ruchu. Co chwila któryś z nich startował głośno do lotu. Jakiś inny jednocześnie lądował na wodzie. Co chwila wydawały, niesamowicie brzmiące, głośne krzyki. Totalny ptasi harmider, któremu przyglądaliśmy się dobre pół godziny.
Dosłownie kawałeczek dalej trafiliśmy na ścieżkę Pętla Lipnickiego, czyli szlak wiodący drewnianą kładką wokół dawnych wyrobisk torfowych. Kolejne wspaniałe miejsce na trasie naszej niedzielnej wycieczki.
![]() |
| Czapla |
Znad Nierybna kierowalismy sie nadal na Drzewicz. Cały czas podrózowaliśmy po bardzo wygodnej, twardej drodze, która do jazdy rowerem jest po prostu kapitalna.
Wreszcie znaleźliśmy się w Drzewiczu. To mała osada, chyba w całości wykorzystywana jako letniskowa. Oprócz leśniczówki, nie widzieliśmy tam innych stałych domostw. Same ośrodki wypoczynkowe, już niemal puste na początku września.
Drzewicz leży nad jeziorem Łąckim i trochę nad jeziorem Dybrzk. Przez obydwa te zbiorniki wodne przepływa rzeka Brda. Co tu dużo mówić kolejne przepiękne miejsce!
W Drzewiczu zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z nieubłaganie biegnącego czasu. Dochodziła 18 i czas było wracać. Wszak o tej porze roku dzień wyraźnie już skraca swoją długość. Około 19.30 robi się już ciemno.
Jako drogę powrotną wybraliśmy czarną ścieżkę rowerową przebiegającą wzdłuż jezior Wielkie Krzywce, Błotko, Małe Krzywce, Głuche i Olbrachta. Docieramy w ten sposób do czerwonego i zielonego szlaku w miejscu zwanym Stara Piła. Tam też ujrzeliśmy 600 letni dąb Bartuś.
Znowu stanęliśmy u stóp wspaniałego drzewa, którego wiek i historia wręcz przytłacza. Jak krótkie jest ludzkie życie w zestawieniu z takim Matuzalemem.
W Starej Pile jest usytuowana również ścieżka dydaktyczna częściowo wiodąca brzegiem jeziora Płęsno i przechodząca pod Bartusiem.
Stamtąd pojechaliśmy już prosto do Bachorza, do parkingu na którym zostawiliśmy samochód. Jako ciekawostkę dodamy jeszcze fakt, że poruszaliśmy się od Drzewicza do Bachorza drogą, którą przechodziły wojska Napoleona w 1812 roku i właśnie w Bachorzu żołnierze zatrzymali się na dłuższy odpoczynek. Upamiętnia ten fakt postawiony tam krzyż przy drodze.
Była to jedna z najciekawszych naszych wycieczek odbytych w tym roku w Borach Tucholskich. Przepiękna widokowo, bardzo cenna edukacyjnie, dość długa, zrobiliśmy ok. 25 km, a jednocześnie niewytężająca dzięki wygodnym drogom.
Jeśli będziecie kiedyś w tych okolicach, to polecamy ją z całego serca, całą albo chociaż jakiś jej fragment.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































































