Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gausdal Maraton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gausdal Maraton. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 listopada 2016

Przygotowania

Weszliśmy w ostatnią fazę przygotowań do wyprawy. Kompletowanie ekwipunku, sprawdzanie, czy aby nie zmieniły się przepisy weterynaryjne w krajach, przez które pojedziemy, robienie porządków w dokumentach psów. Szczepienia, odrobaczenia i tak dalej.
Jednocześnie ciągniemy treningową pracę. Zespoły biegają na coraz dłuższych dystansach, więc trening zajmuje z każdym tygodniem coraz więcej czasu. Tak już będzie do samego wyjazdu. Planujemy dosłownie zakończyć ostatni bieg w Polsce i następnego dnia wyruszyć w podróż.

Będzie ona bardzo długa. 2300 kilometrów plus przeprawa promowa. Pojedziemy jak zwykle busem ciągnąc za sobą przyczepę z psami i sprzętem. Całość potrwa pewnie trzy doby. Jeśli trafimy dobrze na prom w Tallinie.

Listopad to także miesiąc opłat startowych. W przypadku Finnmarkslopet 30 listopada jest ostatecznym dniem wpłacenia całej sumy, a na Femundzie od tego dnia opłata robi się wyższa o 1500 koron. Zatem i jedną i drugą opłatę musimy uiścić do końca listopada. Zaraz potem otwarta zostanie lista zgłoszeń do najważniejszego wyścigu tego sezonu, czyli 220 kilometrowego Beaskadas 300 i w ciągu kilku dni trzeba będzie zapłacić jeszcze za udział w tym wyścigu. Dlaczego najważniejszym? Ano dlatego, że jest on kwalifikacją do dwóch kolejnych. Nie docierając na metę Beaskadas 300 nasz zespół nie będzie mógł wystartować ani w Femundlopet, ani w Finnmarkslopet. Nie bierzemy jednak takiej ewentualności nawet pod uwagę. Musimy mocno popracować na treningach, a potem skupić się totalnie na trasie i przekroczyć linię mety tego wyścigu, co otworzy nam drogę do "wielkiego świata" psich zaprzęgów.

Beaskadas 300 zastąpił w programie Trylogii Norweskiej wyścig Gausdal Maraton, na który pierwotnie planowaliśmy pojechać. Zmianę wprowadziliśmy tylko i wyłącznie z tego względu, że mieszkając w Vuollerim mamy znacznie bliżej do Gargii, gdzie będzie start Beaskadas niż do Astridbekken, gdzie startuje Gausdal. Do Astribbekken będziemy mieć 1140 km, a do Gargii "ledwie" 590.
Trasa Beaskadas będzie trudniejsza pod względem orientacyjnym, a ponadto biec nią będziemy w trakcie nocy polarnej, ale za to jest zdecydowanie mniej górzysta od tej na Gausdalu.
Poza tym w Gargii już byliśmy, co też nieco ułatwia zadanie.

Te i inne sprawy teraz nurtują nas najbardziej. Stres wyjazdowy rośnie z każdym dniem, aż boimy się pomyśleć jak to będzie na kilka dni przed samym wyjazdem. Na szczęście potem przyjdzie już skupienie niezbędne dla realizacji tego projektu i wtedy będzie już normalnie. Znamy to uczucie nie od dziś i wiemy jak sobie z nim poradzić, więc będzie dobrze.

niedziela, 2 października 2016

Finnmarkslopet, czwarte podejście

Człowiek potrafi wiele znieść i  wytrzymać, kiedy owładnie nim pasja i świadomość, że to co osiągnie jest tym czego potrzebuje do życia.
Jak wiele przeciwności można wtedy pokonać, to aż nieprawdopodobne. Wszelkie braki i załamania próbują oderwać nas od realizacji marzeń, a my im na to nie pozwalamy. I tkwimy w takiej szarpaninie latami, lecz ze świadomością sensu tego wszystkiego.

Wysoko zawieszona poprzeczka sprzyja powstawaniu frustracji. Próbujemy do niej doskoczyć, ale ona wciąż jest dla nas zbyt wysoko. Wtedy musimy wyzwolić wszelkie moce, by ją jednak pokonać. I wyzwalamy!

Teraz właśnie znów stajemy na rozbiegu do naszej poprzeczki. I tym razem ją przeskoczymy! Nie może być inaczej. Złapaliśmy wreszcie właściwy wiatr w żagle i zamierzamy to wykorzystać.
Po raz czwarty nasz zespół zmierzy się z wyścigiem Finnmarkslopet. Trzy podejścia były spalone, nie sprawdziło się powiedzenie do trzech razy sztuka. Nieważne. Będzie do czterech.
Po raz ostatni nasz zespół startuje w Finnmarkslopet 500 jako "rookie". W 2018 obok nazwiska Nowakowski pojawi się słowo "veteran". Tak będzie, bo czas na to najwyższy.
Odsuwamy wszystkie niepowodzenia od siebie, to było. Nauczyło nas wiele, ale jest przeszłością, o której możemy sobie pogadać, ale zamykamy ją definitywnie. Teraz piszemy od nowa tę historię. I nawet wiemy jak ona się skończy.
A będzie tak:
6 stycznia rozpoczniemy bieg w najważniejszym dla tego sezonu wyścigu Alta 2 Dagers, tu nastąpiła mała zmiana, Alta zamiast Gausdal Maratonu, który da nam kwalifikację do kolejnych długodystansowych zawodów. Miesiąc później dojedziemy do mety 400 kilometrowego Femundlopet, a na koniec rozprawimy się z pięćsetką na Finnmarku. Tak będzie!

A potem? Potem nadamy tej naszej historii jeszcze piękniejszych kolorów. Pójdziemy dalej, bo jesteśmy sportowcami i dojeżdżanie do mety nie może być naszym celem. Będziemy doskonalić swoje umiejętności, uczyć się jeszcze nowych rzeczy. Podnosić sportowy poziom. Stworzymy z naszymi psami jeszcze doskonalszy zespół. Przesuniemy granicę niemożliwego dużo dalej niż wydawałoby się to możliwe. Wiemy jak to zrobić. Będziemy poprawiać nasze wyniki na najdłuższych trasach i być może któregoś, pięknego dnia znajdziemy się  w czołówce najlepszych zespołów na świecie, i powiemy, że czujemy się spełnieni i szczęśliwi, a nasze psy mają dobre, bezpieczne życie i dzielą szczęście z nami przez długie lata.

Osiągniemy to, bo nas na to mentalnie stać. Jesteśmy zwycięzcami, nie przegranymi!

W piątek organizatorzy Finnmarkslopet umieścili nasz zespół na liście zgłoszonych do wyścigu. To zawsze ekscytujący moment, kiedy widzimy nasze nazwisko obok wielu sław mushingu. To także pierwszy znak, że weszliśmy do tej gry. Teraz czekamy na otwarcie list startowych Alta 2 Dagers. Z Femundlopet mamy czas na zgłoszenie do końca roku.
Rozpoczynamy piękny okres w naszym życiu :)   




piątek, 26 sierpnia 2016

Trylogia Norweska rozpoczęta


Trenujemy!
Rozpoczęliśmy przygotowania do Trylogii. Póki co trenuje ludzka część zespołu, gdyż dla psów jest zwyczajnie zbyt ciepło. My natomiast biegamy i nordikujemy. I to coraz szybciej i dalej. Forma rośnie. Zimą będzie niezbędna.
Treningu potrzebuje zwłaszcza Krzysztof, który przez ostatnie dwa lata leczył, z różnym skutkiem zerwany mięsień brzuchaty łydki. Ta kontuzja wciąż i przy każdej okazji dawała o sobie znać. Teraz jest znacznie lepiej, a o kontuzji przypomina tylko ogromna blizna i niestety spora nadwaga. Damy jednak z tym radę.

Czeka nas mnóstwo pracy. Zwłaszcza od września, kiedy w trening wejdą psy i trenować będziemy dwa razy dziennie. Z psami o świcie, popołudniu sami. Ale takie właśnie życie kochamy i takiego potrzebujemy do szczęścia.
Mamy trzy miesiące przygotowań w Polsce przed sobą. Po 17 listopada, krótko po Explorers Festivalu, nasz zespół wyjedzie do Vuollerim, by tam gonić nasze marzenia. Dlatego przygotowania jesienne są tak ważne. W Szwecji musimy wejść od razu w maksymalne obciążenia treningowe, by być jak najlepiej przygotowanymi już do pierwszego wyścigu w sezonie. I ukończyć go z jak najlepszym rezultatem, a przede wszystkim uzyskać kwalifikację do Femundlopet i Finnmarkslopet.

Oprócz samego treningu nasze przygotowania to także ogarnianie logistyki i zaopatrzenia. Karmę dla psów musimy zorganizować sobie tam na miejscu. Myślimy także o sprzęcie, głównie butach dla psów, których potrzebujemy ogromną ilość 3 tysięcy sztuk. Buty się zużywają i niestety nie nadają do dalszego użytku, stąd ich tyle. Bez nich jednak nie mamy szans na nic.
Przy logistyce "psiej" to ta związana z ludzką częścią zespołu to już banał. Żywność dla ludzi - wiadomo, ubezpieczenia, ciuchy, buty, odżywki. Naprawdę to prosta sprawa w porównaniu z psami :)





niedziela, 21 sierpnia 2016

Relacje z końca świata

W listopadzie wyruszam do Laponii na kilka miesięcy, by przygotować się do realizacji Trylogii Norweskiej.
Zamieszkam w tym czasie w szwedzkiej miejscowości położonej przy kole polarnym o nazwie Vuollerim. Będę tam trenował i pracował z uczestnikami Husky Safari.

Ten pobyt będzie także kapitalną okazją, aby poopowiadać Wam trochę o Dalekiej Północy.
Opiszę codzienne życie Szwedów i Samów i wszystkie zjawiska jemu towarzyszące. Dzięki tym relacjom poznacie miejscowe zwyczaje, zobaczycie jak wyglądają sklepy i zakupy za kołem polarnym. Opowiem jak miejscowi radzą sobie z opadami śniegu i dużymi mrozami.

Pokażę Wam piękno tej krainy. Góry, renifery, tajgę i tundrę. Opowiem o zorzy polarnej.
Dużo miejsca poświęcę przygotowaniom do Trylogii Norweskiej. Zabiorę Was wirtualnie na treningi i na same wyścigi.
Obiecuję, że dużo będzie się działo!

Relację rozpocznę już przed wyjazdem. Zobaczycie jak wygląda logistyka podróży z kilkunastoma psami na trasie liczącej około 2500 kilometrów.
Już teraz zapraszam do oglądania i czytania. Tu na naszym blogu.
Nie mogę się już doczekać :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Trylogia Norweska - Gausdal Maraton

Gausdal Maraton to, mimo iż najkrótszy z trójki, to jednak najważniejszy z wyścigów nadchodzącego sezonu. Bez ukończenia Gausdala nie będzie dalszej części Trylogii. On jest bramą do Femunda i Finnmarka.

Teraz, aby móc wystartować w którymkolwiek z najdłuższych wyścigów w Europie, czy to Femundlopet, czy Finnmarkslopet, niezbędne jest wcześniejsze zameldowanie się na mecie któregoś z krótszych wyścigów. Jednym z nich jest właśnie 200-kilometrowy Gausdal Maraton.
Dopiero po jego ukończeniu możemy stanąć na starcie tamtych dwóch, dużo dłuższych.

Nasz plan w związku z tym to maksymalnie dobre przygotowanie do tego pierwszego startu. Zaczniemy jak zwykle od początku września klasycznym rozbieganiem zespołu. 5-6 kilometrów powtarzanych codziennie, a może nawet dwukrotnie w ciągu dnia. Krótko i szybko. Najpewniej 5-6 rano, kiedy będzie odpowiednia temperatura. Od połowy września stopniowe wydłużanie dystansu aż do 30 kilometrów na koniec miesiąca.
Treningi dłuższe, ale z przerwami jedno, czy czasem dwudniowymi. Organizmy muszą mieć czas na regenerację, inaczej będą wyniszczane, a nie trenowane.

W październiku biegać będziemy głównie trzydziestki. Często i regularnie. Jeśli będzie zimno, to i więcej. Kiedyś biegaliśmy w październiku nawet po 50, czy 60 kilometrów. Czy uda się to powtórzyć? Zobaczymy.

Listopad to będzie ostatni miesiąc treningów w Polsce. Chcemy otrzeć się o tysiąc kilometrów w tym miesiącu, ale wszystko w rękach pogody. Jeździliśmy już w poprzednich latach ponad 800 km w listopadzie, ale musi być do tego zimno. Jeśli będzie to do końca listopada na naszym liczniku będzie 2 tysiące kilometrów. Doskonała podstawa pod dalszą część sezonu.

W pierwszych dniach grudnia nasz zespół powinien już być w Vuollerim i trenować w szwedzkich śniegach i mrozach. Grudzień to kolejny tysiąc kilometrów, plus minus.
Przed samym Maratonem odpuścimy co nieco, aby nabrać świeżości. To wtedy możemy spotkać się z Wami na Husky Safari. Dobrze nam zrobi taka odmiana od biegania długich dystansów.

Sam Gausdal Maraton to dwie pętle po 100 kilometrów każda. Start, punkt kontrolny w połowie dystansu i meta w tym samym miejscu, czyli w Astridbekken. Na punkcie obowiązkowe 5 godzin postoju.
Ten wyścig musimy dojechać do końca. Bez ukończenia go nie będzie reszty Trylogii.
Jeśli jednak przygotujemy się do tego startu tak jak napisaliśmy powyżej, to wszystko powinno się dobrze skończyć.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...