środa, 11 października 2017

Trudne czasy

Do szału doprowadza mnie to, co dzieje się obecnie w sprawach przyrody. Mordowanie łosi, eksterminacja dzików, zagłada Puszczy Białowieskiej, Bukowej, czy Karpackiej oraz ciągłe zbliżanie się do rozpoczęcia polowań na wilki. Już trwa stopniowe budowanie histerii i atmosfery strachu. To gdzieś wilki gapią się na dzieci wracające z kościoła, to gdzieś zagryzły psa, a to znów mogące zaatakować ludzi. Wiadomości, które łykają prości ludzie, pozbawieni elementarnej wiedzy o czymkolwiek, a które budują w nich lęk i poczucie, że bohaterscy myśliwi wymordują te dzikie bestie nim one pożrą ludzi. To wszystko nie daje mi spokoju. 

Pisowski minister i siedzący mu w dupie leśnicy i myśliwi, chcą zniszczyć polską przyrodę. Wyssać z niej, jak wampir, wszystko, co może przynieść dochód.  Nie zgadzam się na dyktaturę tych chamów, nie zgadzam się na takie traktowanie naszego wspólnego dobra. Nie zgadzam się na pychę myśliwych, z jaką opowiadają bzdury o konieczności strzelania do zwierząt, dla ich własnego dobra. Ich argumenty są tak obrzydliwe, że aż nie chce mi się z nimi dyskutować. Podpisuję wszelkie petycje w tych sprawach, ale to nie działa. Te gnoje robią co chcą i nie mają najmniejszego zamiaru przestać. Straszna jest ta bezsilność. Za chwilę dostaniemy potężne kary za wycinkę w Puszczy i my, społeczeństwo będziemy je płacić. Nie te dziady w zielonych mundurkach i ich szef szyszko, czy nadszef rydzyk. Tylko my wszyscy.

Nie ma słów dość obelżywych w słowniku ludzi kulturalnych, aby wyrazić co czuję wobec pisowskich polityków, leśników i myśliwych. Mam tylko nadzieję, że któregoś pięknego dnia po was, skurwysyny przyjdziemy! I też nie będzie litości, tak jak wy jej nie macie.
Tylko, czy wtedy jeszcze coś pozostanie do uratowania. Czy zachowa się choćby skrawek Puszczy Białowieskiej? Czy po lesie hasać będą jeszcze jakieś dzikie zwierzęta? Czy będą w ogóle jeszcze jakieś prawdziwe lasy? No i pytanie najważniejsze - czy będzie miejsce w takim kraju dla nas, ludzi myślących i odczuwających wspólnotę z naturą i rozumiejących jej prawa i potrzeby? Mam spore wątpliwości. Możemy skończyć w kryminałach,ścigani przez prawackie bojówki, które już się rozkręcają i jak możemy zauważyć, nie przebierają w środkach. Może któregoś dnia wpadną do naszych domów uzbrojeni w pałki i kastety oenerowskie bojówki, by wybić nam lewactwo z głów razem z zębami. Taka przyszłość pewnie nas czeka.

Widzieliśmy ich już w akcji. Potrafią atakować i obrażać bez żadnej żenady wszystkich, niezależnie od wieku i płci. Każdy jest ich wrogiem, kto myśli inaczej niż oni. Raczej każdy, kto w ogóle myśli, w przeciwieństwie do nich.
Tak oto wyszliśmy z tematu ochrony środowiska i znaleźliśmy się w polityce, ale tego w dzisiejszych  czasach nie sposób uniknąć. Polityka wlazła brudnymi buciorami we wszystkie dziedziny życia i skalała je swoim cuchnącym oddechem, bo na to jej pozwoliliśmy. Daliśmy władzę wariatom i prymitywom. Owszem, to daliśmy to nie do końca tak. Ja nie głosowałem na tę bandę, i wiele znanych mi osób także nie. Daliśmy ją jako naród, jako całość. Pozwoliliśmy ludziom tępym i fanatycznym wybrać równych sobie. Pozwoliliśmy bawiąc się w różne wątpliwości, nie idąc na wybory. Zbyt mało nas poszło, w każdym razie. Ja poszedłem. Nie ważne. Istotne,że stanęliśmy dzisiaj na krawędzi przepaści i nie mam pewności, czy damy radę się znad niej cofnąć.

Będziemy musieli się bardzo postarać. Jednak może nam zabraknąć determinacji i odwagi. Jesteśmy dzisiaj strasznie miękcy i słabi. Boimy się byle czego, wmówiliśmy sobie sami, jak to wiele mamy do stracenia. Samochody, mieszkania, domy, kredyty przecież. To nas blokuje? To hamuje nas przed demonstracją siły? Przez to na protestach bywa coraz mniej ludzi? Przez to pozwalamy na coraz więcej rządzącym bandytom? Nie potrafimy się im przeciwstawić? Pewnie, że strach, bo teraz to już jedynie pozostała nam agresja. Dawno było dla mnie jasne, że trzeba rwać bruk i walić nim w tych co próbują dokonać kolejnego rozbioru Polski i wyrzucić nas na margines cywilizacji. Musimy stanąć z nimi do walki. Nie wymachując białymi różami, tylko kijami. Różą jeszcze nikt nie przepędził szkodnika, kijem wielokrotnie. 
Zostało nam już niewiele naprawdę czasu. Jeśli zrozumiemy to o czym piszę, to możemy jeszcze się uratować, to ostatnie chwile, kiedy oni jeszcze czegoś się boją. Potem będzie już tylko prokurator i wiezienie dla takich jak my.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...