czwartek, 26 czerwca 2014

Książka

Wiele lat treningu, związanych z nim doświadczeń, a także nasze obecne plany, wskazują że musimy uruchomić w Laponii ośrodek treningowy z prawdziwego zdarzenia. Miejsce, w którym choćby przez kilka miesięcy można by przygotowywać się do najważniejszych startów w sezonie. Miejsca, gdzie panowałyby prawdziwe, zimowe warunki. Znamy kilka takich miejsc, jedno z nich trzeba by wybrać.
Oczywiście jak zwykle trzeba na ten cel zdobyć pieniądze. Mamy kilka pomysłów, a jednym z nich jest napisanie książki.

Zawsze marzyłem o napisaniu książki, jednak aby to uczynić to, jak uważam, potrzeba ogromu doświadczeń, przemyśleń. Jednym słowem trzeba mieć co opowiedzieć, aby za opowiadanie ludziom jakiejś historii się zabierać.
Czekałem na efekt tegorocznego startu w Finnmarku. Udany występ w Norwegii miał być klamrą spinającą ileś tam lat życia. Miał zamykać pewien etap. Stało się inaczej, bo umarł Vili. Wszystko skończyło się nie tak jak powinno. To jednak tez mogło stać się dla mnie bodźcem do pisania. I stało się. Książka już się pisze, praca nad nią jest mocno już zaawansowana. Najpóźniej we wrześniu powinna być gotowa do czytania, wydana.
Ewentualne dochody z niej zostaną wykorzystane w 100 procentach na stworzenie ośrodka treningowego w Laponii. Dzisiaj natomiast jej drobny fragment zamieszczam tutaj, abyście mogli zapoznać się z tym co w niej czekać będzie na czytelnika. To nie będzie książka tylko o psich zaprzęgach, czy podróżnicza, to będzie rzecz o życiu głównie, o jego blaskach i cieniach, ale oczywiście w kontekście życia z psami. I ludźmi także.


(...)Już pierwszego dnia dotarło do mnie, że trzech tygodni, to mięso nie wytrzyma w zamrożonym stanie przy tej temperaturze. Najwyżej po tygodniu normalnie ożyje, niczym zombie. Bardzo tego nie chciałem!

W tym momencie z pomocą przyszło wiejskie doświadczenie. Co robi się na wsi z plonami ziemi? Z burakami, ziemniakami, marchwią i tym podobnymi? No? Właśnie! Kopcuje się.

Tak też dokładnie postąpiłem z mięsem. Zakopcowałem je w śniegu. Ten przynajmniej zachowywał ujemną temperaturę. W ten sposób miałem dla psów niemal świeże mięso do końca wyjazdu, a nawet jeszcze wystarczyło go na drogę powrotną. Potrzeba matką wynalazków.

Żywienie psów to jakby nie patrzeć podstawowa sprawa na takim wyjeździe. Psy ciężko pracują, więc muszą solidnie jeść. Ale też to jedzenie musi być dobre i świeże. Psom co prawda nie specjalnie szkodzi zepsute mięso, ba nawet wręcz przeciwnie, pies powinien od czasu do czasu pochłonąć jakiś śmierdzący kawał mięcha, co wzbogaci jego florę bakteryjna, ale bez przesady. Ponadto, nawet jeśli psy chętnie jedzą to co już "chodzi", to nie koniecznie my ludzie musimy lubić przygotowywanie posiłków z takimi dodatkowymi atrakcjami.

Kiedy mam ogarnięte wszystkie sprawy organizacyjne, to z czystą przyjemnością mogę oddać się temu, po co do Inari przybyliśmy. Jazda psim zaprzęgiem to jeden z najlepszych sposobów obcowania z dziką przyrodą w Laponii. Konkurować z nim może jedynie człowiek poruszający się pieszo, czy na nartach. On czuje śnieg, lód, skałę, swoimi stopami. Jednak mamy nad nim przewagę, my mamy swoje stopy i cztery łapy każdego z psów, mamy swoją parę oczu i tyle par oczu jeszcze ile w naszym zaprzęgu biegnie psów, tak samo mamy swój nos i wiele nosów psich. Jesteśmy człowiekiem i psami zarazem. Jednością, stadem, w którym każdy jest niezbędny. To bardzo pierwotne uczucie. Jak w stadzie, kiedy jeden z psów zobaczy renifera, czy ptaka, zobaczy go całe stado, także my. To właśnie stanowi magię psiego zaprzęgu. Niewątpliwie robimy to właśnie dla takich momentów. Czasem bardzo długo na nie czekamy, ale kiedy już się dzieją to celebrujemy te chwile z rozkoszą. Takie rzeczy możliwe są jednak niemal wyłącznie w Laponii. Kiedy jeździmy naszymi zaprzęgami w Polsce, to zbyt wiele rzeczy nas rozprasza. Pojawiają się gdzieś ludzie, samochody w naszych lasach wjeżdżają niemal wszędzie. A celebra potrzebuje ciszy i skupienia. Znikają rozpraszające dźwięki, a głowa zaczyna odbierać sygnały, o których odbieraniu zdążyła już zapomnieć. Nie tylko głowa, przecież całym ciałem odbieramy masę bodźców. Psy maja tak samo.

Przemierzamy każdego wspaniałego dnia lapońskie przestrzenie, chłoniemy ich nastrój i piękno. Wzbogacamy swą duszę. To wspaniale piękne chwile.(...)


2 komentarze:

  1. Świetnie się Ciebie czyta Krzyśku - po prostu się 'płynie' po tekście. Trzymamy kciuki za sukces bestsellera! Mariusz i Kasia

    OdpowiedzUsuń

Witaj,
jeśli dodajesz komentarz jako Anonimowy, przedstaw się proszę, lubimy wiedzieć z kim rozmawiamy :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...