sobota, 14 lipca 2012

Burza

Kilka dni temu po raz drugi wybraliśmy się do Parku Narodowego Bory Tucholskie. Pierwszy raz znaleźliśmy się tam podczas wypadu do Charzyków.
Zostawiliśmy samochód przy wejściu do parku w Bachorzu i ruszyliśmy na szlak.


Było ciepło, ale nie upalnie. Świeciło słońce. Zapowiadała się miła wycieczka do Jezior Wielkie Gacno i Małe Gacno oraz przejście tamtejszej ścieżki dydaktycznej.






Były to jednak przysłowiowe "miłe złego początki", albowiem od strony Jeziora Charzykowskiego nadciągały już ciemne, burzowe chmury. Wchodząc do Parku mieliśmy nadzieję, że może burza wyszumi się nad jeziorem i ominie nas najgorsze. Tym bardziej, że oddalaliśmy się z każdą chwilą od jeziora.



Niestety burza była szybsza, a na dodatek wcale nie miała zamiaru zatrzymać się nad wodą i pogoniła za nami. I oczywiście nas dopadła. Pięknie zapowiadająca się wycieczka zamieniła się w baaardzo mokry odwrót wśród grzmotów i błysków burzy, w której samym centrum się znaleźliśmy.
Na szczęście bywamy przygotowani na takie sytuacje i w samochodzie mieliśmy suche ciuchy do przebrania.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Krojantach, w których polscy ułani 1 września 1939 roku dokonali słynnej szarży na niemieckie wojska wdzierające się do Polski. Wtedy niedaleko była granica.
Szarża ta przeszła do historii jako bezsensowny atak kawalerii na niemieckie czołgi. Ta nieprawdziwa teoria powtarzana była przez długie lata i wykorzystywana przez komunistyczne władze celem ośmieszenia przedwojennych dowódców. Nawet Andrzej Wajda powielił tę wyssaną z palca historię w swoim filmie pod tytułem Lotna.
Szarża była, ale nie na czołgi! Ponadto ułani zdołali dzięki niej opóźnić marsz wojsk niemieckich, co pozwoliło dłużej utrzymać przeprawy na Wdzie.
Jak musieli czuć się kawalerzyści, z których całe lata robiono idiotów?




8 komentarzy:

  1. Ja bym chyba umarła ze strachu gdyby mnie taka burza dorwała.. Brrr nie lubię!!

    Fajnie, że tak całą rodzinką sobie spacerujecie.. :) i zwiedzacie tak piękne miejsca...

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym roku nie zmoknąć to jakiś cud :-)))
    Nie lubię burzy i piorunów...

    OdpowiedzUsuń
  3. Deszcz potrafi zepsuć najlepiej zapowiadającą się wyprawę. Parę fajnych zdjęć jednak zrobiliście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę zdjęć w ostatniej chwili. Potem to był już tylko odwrót:) Zabrakło jakieś 1,5 km do kapitalnego miejsca. Teraz trzeba będzie poczekać na drugie podejście, ale na pewno będzie.

      Usuń
  4. Deszcz to drobiazg. Mam nadzieję, że trąba powietrzna Was oszczędziła? Zdjęcia z Borów Tucholskich po przejściu tego żywiołu przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na szczęście tak. Przeszła nad nami burza z gradobiciem i trochę powiało. Wiatr nie był tym razem aż taki silny, na początku roku bywały tutaj mocniejsze wichury. Dzisiaj znowu lekko grzmiało i kropiło, i mamy nadzieję, że na tym pozostanie, bo już trochę te burze nam bokiem wychodzą. Stara Rzeka i Łążek, w których doszło do zniszczeń są naprawdę niedaleko nas i strach pomyśleć co by się stało z psimi kojcami, no i oczywiście z psami, gdyby trąba przetoczyła się nad nami.

    OdpowiedzUsuń

Witaj,
jeśli dodajesz komentarz jako Anonimowy, przedstaw się proszę, lubimy wiedzieć z kim rozmawiamy :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...