wtorek, 26 kwietnia 2011

Bagna Biebrzańskie

Dzikie i piękne tereny Podlasia fascynowały nas od dawna, jednak do tej pory niestety nie udawało nam się tam zawitać, ucieszyliśmy się więc ogromnie już na samą myśl o wyjeździe w okolice Biebrzańskiego Parku Narodowego. Nie mogliśmy przecież odmówić sobie zobaczenia jednej z największych ostoi dzikiej przyrody w Europie, w szczególności kiedy naszymi przewodnikami byli Greta i Wojtek - znawcy i pasjonaci Biebrzy.

Mając niestety tylko jeden dzień do dyspozycji, odbyliśmy wspaniałą objazdową wycieczkę po najpiękniejszych miejscach Doliny Biebrzy i możemy śmiało powiedzieć, że zakochaliśmy się w tej cudownej krainie :)




Carska Droga - przepięknie położona szosa, przecinająca Biebrzański Park Narodowy na odcinku ok. 35 km. Po obu jej stronach rosną bagienne olszyny czyli olsy oraz bory sosnowe, które są schronieniem łosi, jeleni, wilków, żurawi i wielu innych zwierząt. Jadąc Carską Drogą należy być bardzo ostrożnym i czujnym, ze względu na przechadzające się nią zwierzęta oraz stojące co jakiś czas samochody, których właściciele podziwiają oraz fotografują skrytego w gęstwinie łosia lub żurawia.




Olsy


Nasi przewodnicy: Greta i Wojtek.



Żurawie

Widok na bagna z wieży widokowej w miejscowości Gugny.




Łosie tu były :)

Kaczeńce - przysmak łosi





Carska Droga

Wizyta w gospodarstwie "Sucha Barć" należącym do "Króla Biebrzy" - Krzysztofa Kawenczyńskiego, jedynego mieszkańca wsi Budy.






Prezent od "Króla Biebrzy": przewodnik po Biebrzy z dedykacją oraz mapy :)


Widok na Bagno Ławki z kolejnej wieży widokowej, znajdującej się w pobliżu Carskiej Drogi. Mieliśmy szczęście dojrzeć tam "pasącego się" w oddali łosia.



Pływak żółtobrzeżek to drapieżny chrząszcz przystosowany do życia w wodzie.

Żeremie bobrowe

Cudowne i niezwykle tajemnicze olsy.








Rozlewiska Narwi i Biebrzy widziane ze wzgórza w pobliżu wsi Góra Strękowa, na którym znajdują się ruiny bunkra z czasów II wojny światowej. W dniach 7- 10 września 1939 roku rozegrała się tam Bitwa pod Wizną, zwana Polskimi Termopilami, którą dowodził kpt. Władysław Raginis.



video Ruiny bunkra

wtorek, 19 kwietnia 2011

Alaskan Husky w naszym kenelu

W ostatnich dniach nasz kenel wzbogacił się o zupełnie fantastyczne psy. Planowaliśmy w tym roku wzmocnić stado, ale to co się wydarzyło przeszło nasze najśmielsze wyobrażenia.

Otóż pewnego pięknego poranka dostaliśmy maila od maszerów znad Biebrzy, Grety i Wojtka, którzy w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego organizują wycieczki psimi zaprzęgami i wiele innych atrakcji z psami zaprzęgowymi, a także mocno działają w adopcjach psów, rasowych i nie rasowych, prowadząc dla nich dom tymczasowy, a na dodatek pracują jeszcze z dziećmi i to tymi, które nie mają szczęśliwego i lekkiego dzieciństwa.

Napisali w nim, że są u nich dorosłe, wytrenowane psy z Czech, mające już na koncie starty, a nawet zwycięstwa w długodystansowych wyścigach. Niektórzy bowiem z czeskich maszerów za swój priorytet uznali starty w zawodach średniodystansowych i zaczęli hodować psy specjalnie stworzone do takich biegów, a więc alaskan husky, z którymi dotąd biegali, zaczęli chętnie sprzedawać do innych keneli. To tak w dużym uproszczeniu i skrócie, żeby nie zanudzać szczegółami.

Związane to jest z postępującą specjalizacją w sporcie zaprzęgowym. Sprinty biegają psy, które mają coraz mniej wspólnego z psami tradycyjnie rozumianymi jako zaprzęgowe, długie dystanse to działka alaskan husky, a średnie dystanse to pole do popisu dla mieszanek dwóch poprzednich wymienionych typów psów, znowu w sporym uproszczeniu:)

Alaskan husky nie są zwyczajnie tak szybkie, aby uzyskiwać wysokie lokaty na zawodach innych niż długodystansowe - bezetapowe wyścigi rozgrywane w najzimniejszych regionach świata. Tutaj są bezkonkurencyjne.

W taki sposób psiaki trafiły pod naszą "strzechę", ale zanim to nastąpiło zaliczyliśmy dzięki naszym przyjaciołom znad Biebrzy kapitalną wycieczkę po bagnach i okolicach. O tym w następnym poście.

Już na wstępie alaskany okazały się fantastycznie otwartymi zwierzakami, takimi co to potrafią człowieka zalizać na śmierć:)
Bardzo lgną do ludzi, domagają się fizycznego kontaktu. Kiedy jesteśmy na wybiegu cały czas chodzą za nami i przychodzą po pieszczoty. Już w zabawie zdradzają niespożytą energię, non stop biegają, bawią się, gonią albo kopią dziury. Ciągle mają coś do zrobienia! Jest ich siedem, więc ruch na wybiegu jest konkretny!

Ta siódemka to Dante - lider zaprzęgu, najstarszy z całej grupy siedmioletni pies, bardzo towarzyski, kiedy chce pieszczot podgryza i szczypie. Ma na koncie zwycięstwo w czeskim wyścigu Sedivacky Long na dystansie 222km. Znakomity pies z jednej z najlepszych linii hodowlanych alaskan husky.






Arina - czteroletnia suczka, point/swing dog, potrafi poprowadzić zaprzęg, najbardziej nieśmiała ze wszystkich, świetna linia hodowlana, znakomite warunki fizyczne, a do tego spokój i opanowanie. Takie psy mają ogromne możliwości! Już na oko widać jej wielką siłę. Oprócz tego to fajna, miła suczka.





Pips - pięć lat, syn Dante, wheel dog w czystej postaci, wielki, nieprawdopodobnie silny, wprost stworzony do biegania na tej pozycji. Do tego największa chyba przylepa z całej siódemki, wprost nie można się od niego opędzić, jest wszędzie tam, gdzie my i ciągle szuka z nami kontaktu i pieszczot, no chyba, że akurat jest zajęty dzikimi gonitwami z bratem!




Dedee - pięć lat, brat Pipsa, wheel dog, o jego warunkach fizycznych można napisać dokładnie to samo co o Pipsie, są niemal klonami. Różni ich jedynie nieco umaszczenie i charakter. Dedee jest mniej gwałtowny, trochę bardziej spokojny i nieco wyciszony. Bardzo zżyty z bratem. Dedee to weteran, podobnie jak ojciec, Sedivackiego Longu. Kochany psiur w każdym calu.







Zuza - pięć lat, siostra Pipsa i Dedee, trail leader, mały wulkan energii, dużo mniejsza od braci, niezwykle ruchliwa i żywa, zawsze jest czymś zajęta, albo goni się z kimś, albo kopie dziury i tak na okrągło. Fajnie poszczekuje na inne psy zachęcając je do zabawy.




Tanda - pięć lat, siostra Zuzy, point/swing dog, najmniejsza z rodzeństwa, bardzo wesoła, chętna do zabawy. Podobnie jak jej bracia wciąż kręci się koło nas, a zwłaszcza Kacpra. Możliwości zaprzęgowe jak u reszty rodzeństwa. Kopanie dziur to zdecydowanie jej pasja!





Nikola - pięć lat, swing/point dog, w porównaniu z Pipsem, czy Zuzą bardzo spokojna ożywia się nieprawdopodobnie, kiedy zaczyna się coś dziać. Nicola ma za sobą ukończony etapowy wyścig w Alpach, La Grande Odysee na dystansie ok 1000 km! Bardzo mocna, wytrzymała, słynie z cudownie wydajnego biegu w kłusie. A poza tym to miła, kochana dziewczyna.






Wszystkie psiaki zaaklimatyzowały się błyskawicznie do nowych warunków, są w świetnej kondycji, widać po nich, że Greta i Wojtek bardzo dbali o ich formę i samopoczucie, a my jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że te cudowne zwierzaki trafiły właśnie do nas!
Wraz z nimi otrzymaliśmy potężną dawkę motywacji do dalszego działania! Za to wszystko bardzo dziękujemy Grecie i Wojtkowi!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...