niedziela, 24 października 2010

Finnmarkslopet 2011 - nie tym razem

Start w wyścigu Finnmarklopet był i jest priorytetem w naszych planach. Przygotowujemy się do niego od długiego już czasu. Wyprawa Inarijarvi Expedition 2010 była wielkim testem naszych umiejętności i możliwości, który zaliczyliśmy wręcz doskonale, co było dla nas bardzo istotne.
Teraz powinniśmy być już w ogniu totalnych przygotowań do startu, jednak tak nie jest. Nie udało się przekonać do naszego projektu sponsorów, nie zainteresowały się nim firmy, na współpracę z którymi bardzo liczyliśmy. Jakoś nie potrafiły dostrzec potencjału, jaki w nas tkwi. Wielu takich decyzji nie rozumiemy. Jak choćby braku zainteresowania ze strony producentów karm dla psów, dla których jesteśmy w stanie wykonać wielką pracę. Itd, itd.

Teraz robimy wszystko, aby przenieść się do Skandynawii razem z naszą firmą i pracując na warunkach tam panujących. To pozwoli nam samym realizować swój wyśrubowany projekt. Będziemy mieszkać, pracować i trenować w warunkach arktycznej zimy, o kilkadziesiąt jedynie kilometrów od trasy Finnmarkslopet.
Aby jednak do tego mogło dojść musimy znaleźć ludzi zainteresowanych naszą lapońską ofertą. Jak to się potoczy pokażą najbliższe tygodnie, czy miesiące.

Start w długodystansowych wyścigach to przedsięwzięcie ze wszech miar skomplikowane. Kiedy mieszka się i przygotowuje do niego w Polsce, trudności piętrzą się jeszcze wyżej. Wiele spraw urasta do rangi problemów z pozoru nie do przejścia, radzimy sobie jednak z nimi tak jak potrafimy najlepiej. Raz lepiej, raz gorzej.
Trudno jednak jest przeskoczyć kłopoty finansowe. Koszty utrzymania stada psów są duże. Samo wyżywienie i opieka weterynaryjna to kwoty dochodzące do 2 tys. miesięcznie, nie licząc naszych roboczogodzin, te są chyba nie do policzenia.
Zgłoszenie do wyścigu to kolejne spore pieniądze. Opłaty startowe, badania pod kątem obecności przeciwciał wścieklizny u psów, Norwegia takowych wymaga, paliwo, prom, zakwaterowanie. Wszystko to razem daje kwotę jakiej nie jesteśmy w stanie ponieść samodzielnie.

Stąd decyzja o odłożeniu startu o rok. Przykra o tyle, że oznacza ona stratę czasu, który ostatnio zaczął jakoś dziwnie przyspieszać:)
Poza tym nie ma żadnej gwarancji, że przeprowadzka do Finlandii dojdzie do skutku. W Polsce natomiast, szanse na realizację projektu mamy minimalne bez wsparcia z zewnątrz.
W ten oto sposób plany startów w najdłuższych wyścigach psich zaprzęgów na świecie mogą nie zostać zrealizowane. A plany są naprawdę warte grzechu. Finnmarkslopet 1000 km, Yukon Quest 1600km, czy Iditarod, legendarny, najdłuższy na świecie wyścig o ponad 1800 kilometrowym dystansie. Dla takich projektów warto żyć!

Dlatego realizujemy chociażby plany treningowe. Sporo czasu spędzamy z psami na trasach, pokonujemy jak to zawsze o tej porze roku coraz większe dystanse.
Jeśli dotrzemy do Laponii to zrealizujemy tam kolejną ambitną wyprawę. Tym razem będzie to trasa w większości prowadzona po lądzie i rzekach, choć i wielkiego jeziora nie zabraknie. Także dystans będzie dłuższy.

Przyszłość pokaże czego uda się dokonać, a co pozostanie jedynie marzeniem.

niedziela, 17 października 2010

Złota polska jesień

Mamy teraz niesamowitą okazję trenować i pracować wśród absolutnie fantastycznych barw. Wszelkich odcieni żółci, czerwieni, zieleni i brązów. Polska złota jesień obdarzyła nas w tym roku całym swym słonecznym pięknem.
Podziwianie tego piękna z wysokości zaprzęgowego wózka potęguje jeszcze doznania, gdyż krajobraz przesuwa się niczym w kalejdoskopie i bezustannie zmienia się nam widok.
Jesienio trwaj jak najdłużej!!






poniedziałek, 27 września 2010

We miss you, Atka

Our beloved 14 years old husky girl Atka passed away on Saturday. We adopted her when she was 9 and in our home she found a quiet life, new husky friends and lots of love.
Atka, we will always love you!

First days in new home

Atka with our son Kacper

poniedziałek, 6 września 2010

Rocznica

Dokładnie rok temu Daria zwyciężyła w konkursie Ibupromu, w którym prowadziła bloga opisującego jej zaprzęgową pasję. Pokonała w nim 2700 konkurentów i otrzymała nagrodę główną.
Co zmienił w naszym życiu tamten sukces? Wtedy wydawało się, że zmieni się wszystko, że wreszcie będziemy mieli okazję zaprezentować światu swój projekt, a nawet znaleźć partnerów do jego realizacji. Tak się jednak nie stało.
Owszem nagroda pozwoliła nam wreszcie wyposażyć się w najbardziej zawodowy sprzęt jakiego używa się w naszej branży i złapać chwilę oddechu, co pozwoliło na w miarę spokojne przygotowania do wyprawy, która jak wiadomo zakończyła się wspaniałym sukcesem. Jednak spodziewać się mogliśmy znacznie więcej.

Daria jest znakomitym nośnikiem, mówiąc technicznym językiem, reklamy dla bardzo szerokiej gamy branż. Jest wspaniałą matką, doskonałą żoną, znakomicie radzi sobie z problemami dnia codziennego i co najważniejsze - jest nieprawdopodobnie wytrwała w swoich postanowieniach i dążeniu do ich realizacji.
Sposób w jaki łączy rolę matki, właścicielki firmy, sportowca i podróżniczki jest wprost niewiarygodny. Nie znam drugiej takiej osoby, która potrafiłaby robić to skuteczniej od mojej żony!!!
To co osiągnęła w mushingu jest zasługą tylko i wyłącznie jej uporu, wytrwałości i cholernie ciężkiej codziennej pracy, której nigdy nie zawala!

Istnieje dużo organizacji próbujących aktywizować polskie kobiety, pokazywać im, że warto działać, coś robić. Żyć pełnią życia. Daria jest idealnym współpracownikiem dla tych organizacji. Jest żywym przykładem, że bez ogromnych pieniędzy i pomocy państwa, czy rodziny, też można realizować nawet najbardziej ambitne plany i marzenia.
Najważniejsza jest świadomość celu drogi, którą się przemierza życie. To ona pozwala wierzyć w jej sens i ponosić nawet wielkie ofiary, aby dojść do jej końca. Takiej świadomości Darii nigdy nie brakowało! Zawsze wiedziała po co to robi i jaki ma być końcowy efekt jej poczynań. I nawet kiedy często życie mimo wszystkich starań i tak robiło po swojemu, to Ona nigdy nie załamała się i dalej konsekwentnie robiła swoje.

Podsumowując - moja cudowna żona jest świadomą swojej wartości kobietą, doskonale wiedzącą co czeka na nas wszystkich na końcu obranej drogi i mającą wiedzę jak tego dokonać. Potrafi znakomicie motywować siebie i naszych współpracowników do najtrudniejszych zadań. Posiada wszystkie atuty niezbędne do realizacji naszych projektów, uwielbia codzienną pracę w kennelu, treningi, pracę z naszymi gośćmi, ma z nimi znakomity kontakt, nieprawdopodobnie dba o psy i rodzinę. Doskonale radzi sobie z polarnym zimnem. Jest jedyną kobietą w Polsce uprawiającą mushing na długich dystansach, i w związku z tym jest po prostu najlepszą polską maszerką w ogóle. A do tego jeszcze znakomicie wygląda!! (Pewnie mnie opieprzy, że to napisałem).

Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie taki dzień, że "świat" wreszcie dostrzeże z jaką wartością ma do czynienia i zrobi z niej właściwy użytek.

piątek, 6 sierpnia 2010

Lato jest fajne, ale...

Najwyższy czas się ruszyć. Już sierpień i letnie lenistwo powoli staje się nie do zniesienia. Na szczęście w następny weekend będziemy mieć gości. Dwoje ludzi spragnionych zaprzęgowej przygody. Wcześniej będziemy musieli zrobić przynajmniej jeden trening. A to już coś:))
Oby tylko dopisała pogoda, bo dzisiaj przechodzą od rana burze.


Summer is nice, but...

It's hight time to move. Already is August and summer laziness is slowly becoming unbearable. Luckily, next weekend we will have guests. Two people eager sled dog adventure. Previously, we have to do at least one training. And that's something:))
We only worry about a weather, because from the morning goes storms today.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Atka

Our oldest dog - Atka celebrates her 14 birthday today! We wish you Atka health and lots of the carefree dog's joy :)

Nasz najstarszy psiak – Atka obchodzi dzisiaj swoje 14 urodziny! Dla siberian husky to już poważny wiek, w którym nie trudno niestety o problemy zdrowotne. Życzymy Tobie Ateczko duuużo zdrowia i tej beztroskiej psiej radości :)


Latem pięć lat temu 9-letnia Atka razem z 4-letnim Molim pojawiła się w naszej rodzinie. Ich historia tak jak wielu naszych psów nie jest wesoła. Otóż, Atka urodziła się w hodowli pod Kwidzynem, w której kupiliśmy naszego pierwszego hasiorka Nanooka. Była tam jedną z suczek hodowlanych, jednak z jakiegoś powodu jej ówcześni właściciele nie chcieli się nią dalej opiekować i oddali ją innej początkującej hodowczyni na tzw. warunkach hodowlanych.

Zwyczaj ten szeroko rozpowszechniony w środowisku hodowców polega na tym, że nabywca takiej suni nie płaci za nią, tylko w rozliczeniu oddaje byłym właścicielom określoną w umowie liczbę szczeniaków z miotu, który suczka urodzi już w nowym domu.
Jest to dla nich wygodny, bezgotówkowy sposób, którego my nie pochwalamy, ponieważ traci się zupełnie kontrolę nad dalszym losem takiego maluszka.

W nowym domu Atka poznała Renię, która później też do nas trafiła. Dziewczyny nie darzyły się sympatią, to jednak nie miało znaczenia, gdyż ich rolą nie było bieganie w zaprzęgu, w którym psy muszą się co najmniej tolerować, bo ich bezkonfliktowa współpraca jest jednym z najważniejszych elementów udanego teamu.
One miały rodzić dużo pięknych, puszystych szczeniaczków na sprzedaż, i tak zarabiać na swoje utrzymanie. Z tego co wiem Atka u swojej drugiej właścicielki miała ok. 6 miotów po 10 maluchów w każdym. Obawiam się jednak, że mogło być ich jeszcze więcej.
Tak liczna ciąża jest bardzo wyczerpująca dla psiej mamy. Potrzebuje ona przez długi czas odpowiednio zbilansowanej karmy, ponieważ małe psiurki to straszliwe głodomory.
Niestety dieta Atki była uboga, a zbytnia ekspoloatacja suczki w efekcie spowodowała odwapnienie kości i zwyrodnienie kręgosłupa.
Jej ówczesna właścicielka zaklinała się, że zadba o polepszenie warunków życiowych Ateczki i że ma ona zapewnioną u niej spokojną emeryturę. Niestety jak się później okazało były to słowa rzucone na wiatr.

Pewnego dnia natrafiliśmy w gazecie na ogłoszenie, w którym znana nam pseudohodowczyni chciała oddać na warunkach hodowlanych ponad ośmioletnią już Atkę.
Suczki hodowlane zarejestrowane w Związku Kynologicznym muszą mieć co najmniej 18 miesięcy i nie więcej niż 8 lat, aby mogły rodzić rodowodowe szczenięta. Wielu pseudohodowców pozbywa się w najróżniejszy sposób suczek, które ukończyły 8 lat i nie mogą rodzić już rodowodowych szczeniaków, lub kryje je dalej i sprzedaje psy bez „papierów”, na które z racji niższej ceny jest o wiele więcej chętnych.

Oburzeni ogłoszeniem zadzwoniliśmy do niej, aby zapytać jak to możliwe. Byliśmy źli, że chcąc pozbyć się Atki nie skontaktowała się najpierw z nami, ponieważ mieliśmy już w domu córkę Ateczki i kolejny pies nie stanowiłby dla nas problemu, a wręcz przeciwnie był mile widziany do rozbudowy naszego zaprzęgowego teamu.
Kobieta twierdziła, że ktoś zrobił jej głupi kawał i ona nie ma nic wspólnego z tym ogłoszeniem. Dla nas oczywiste było, że to nieprawda. Było jej po prostu głupio zwrócić się z tym do nas, więc wolała oddać suczkę w ten sposób. Nie myliliśmy się. Atka była już w innej hodowli.
My jednak nie odpuściliśmy i po pewnym czasie udało nam się skontaktować z człowiekiem, do którego trafiła Atka. Okazał się nim być dobrze nam znany pseudohodowca z naszego województwa. Znudziła mu się hodowla psów i część z nich porozdawał jakimś ludziom. Na szczęście Atka jeszcze u niego była. A wraz z nią czteroletni Moli, też po przejściach, którego pseudohodowca nie zdążył się pozbyć. Postanowiliśmy więc zaopiekować nimi, i do dzisiaj mieszkają razem w kojcu, a Moli wspaniale biega w moim zaprzęgu.

Atka też miała okazję zasmakować życia prawdziwego zaprzęgowca, niestety ze względów zdrowotnych ( zwyrodnienie kręgosłupa, częste silne ciąże urojone, przebyta sterylizacja i operacja częściowego wycięcia listwy mlecznej – guzki w sutkach) była to krótka przygoda.
Z racji swojego wieku i ciężkich przeżyć cieszy się ona u nas szczególnymi względami. Bardzo ją wszyscy kochamy, jest ona miłą bezkonfliktową sunią, która zasłużyła na spokojną emeryturę. Życie niestety pisze inne scenariusze, i tak Atkę gnębią co jakiś czas problemy z kręgosłupem, od niedawna choruje również na padaczkę.
Choroba ta jest nieuleczalna i jedyne co możemy zrobić to podawać zwierzakowi leki eliminujące wyglądające naprawdę strasznie ataki padaczkowe. Trudno jednak jest określić prawidłową dawkę leku, a czasami jeden z nich nie działa właściwie i trzeba zmienić go na inny. Tak właśnie jest w przypadku naszej Ateczki, pomimo podawania leku pojawiają się u niej ataki. Jesteśmy zatem umówieni u naszego lekarza na wizytę, aby coś temu zaradzić.

Najsmutniejsze jest to, że po tych okropnych przejściach u pseudohodowców Atka musi zmagać się jeszcze z tak ciężką chorobą, jaką jest padaczka. Atak padaczkowy to także dla nas ogromnie stresujące przeżycie, ponieważ nie jesteśmy w stanie jej w tym czasie pomóc. Psiak wtedy nie orientuje się co z nim się dzieje, często traci świadomość i może nawet niechcący ugryźć człowieka. Dlatego bardzo ważna jest stała współpraca z wetem.

Przez te wszystkie lata poprzednia właścicielka Atki, dzięki której zarobiła nie małe pieniądze ani razu nie zainteresowała się jej losem. Nigdy nie będę w stanie zrozumieć takiego zachowania. Bycie hodowcą zwierząt to zajęcie dla odpowiedzialnych, kochających zwierzęta ludzi, którzy zdają sobie sprawę z tego jak ciężkiego i wymagającego nakładów finansowych zajęcia się podejmują. Niestety w Polsce bardzo prosto można zostać hodowcą i jeszcze dużo wody musi w Wiśle upłynąć, aby się to zmieniło.

Zajmujemy się psami zaprzęgowymi już od 11 lat i przez ten cały czas nie zdarzyło nam się sprzedać czy też oddać jakiegokolwiek psiaka. Są one naszymi przyjaciółmi i wspaniałymi partnerami na szlaku.
Tak więc jeszcze raz wszystkiego najlepszego kochana Atko :)
Żyj nam w zdrowiu sto lat!

czwartek, 29 lipca 2010

Promocja Bydgoszczy

Trochę się ostatnio w kwestii naszej oferty dla Wydziału Promocji Bydgoszczy zmieniło. Otóż Gazeta Pomorska zamieściła artykuł o całej tej sytuacji, a krótko potem otrzymaliśmy zaproszenie do rozmów.
W miłej i bardzo merytorycznej rozmowie ustaliliśmy wstępnie możliwości naszego włączenia się w promocję miasta. Teraz pozostało zgrać nasze wizje i ustalić plan działania.
Mamy oczywiście gotowe pomysły, ale poczekamy teraz na propozycje pani dyrektor, aby nasze działania były jak najbardziej efektywne.
Mamy nadzieję, że nasza działalność świetnie wpisze się w promocyjną politykę Bydgoszczy i wspólnie osiągniemy na tym polu sukces.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...