niedziela, 31 sierpnia 2008

Lider

Bez wątpienia najważniejszym psem w zaprzęgu jest lider. Jego brak powoduje całkowitą dezorganizację w zespole. Kiedy z jakiegoś powodu zmuszeni jesteśmy odpiąć lidera to zaczynają się dziać rzeczy niesamowite. Psy, które wcześniej doskonale wypełniały swoja zaprzęgową rolę na innych pozycjach, nagle nie wiedzą co mają robić. Powodem tego jest brak zdecydowania w działaniu psa, który wszedł w miejsce lidera, a co jak co, ale niezdecydowanie to w psiej filozofii grzech główny. Tak jak w naturze, gdzie brak konsekwentnego działania skutkuje niepowodzeniem w polowaniu, co oznacza głód, na który stado nie może sobie pozwolić. Przekłada się to również na pracę w zaprzęgu i całe psie życie.



W naszym stadzie mamy komfortową sytuację, bowiem dysponujemy trzema takimi psami. Są to Saba, Odyn i Moli. Przy czym zdecydowanie numerem jeden jest Saba. Ona potrafi niemal wszystko, co jest niezbędne w tym psim rzemiośle. Lider musi reagować na komendy takie jak PRAWO, LEWO, IDŹ, STÓJ, bowiem psim zaprzęgiem kieruje się wyłącznie przy pomocy głosu, czyli komend wydawanych psom. Na komendy zazwyczaj reaguje tylko lider, a reszta psów posłusznie podąża za nim. Dlatego TEN pies jest tak istotny.
Saba jest liderem absolutnym z kilku powodów. Po pierwsze jest suką alfa w stadzie. Po drugie kapitalnie reaguje na komendy. Po trzecie zawsze prowadzi zaprzęg w takim tempie, że wszystkie psy dobiegają do końca. Nie mamy pojęcia w jaki sposób to robi, ale faktem jest, że potrafi tak rozłożyć siły, że zawsze cały dystans pokonywany jest w miarę równym tempem.
Ponadto potrafi coś, czego nie da się zrobić ani z Odynem, ani z Molim. Jest to zawrócenie zaprzęgu na wąskiej leśnej drodze!



Jest jeszcze jedna rzecz-liderem trzeba się urodzić. Do tej funkcji nie da się wyszkolić każdego psa. Jeśli on nie posiada wrodzonych predyspozycji to nie pomoże żadne szkolenie.

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Maszerski Dzień

Kilka dni później przestało padać i znowu pognaliśmy z psami do lasu. Udało się przejechać sporo kilometrów jak na tę porę roku. Tym razem jeździliśmy tylko jednym dużym zaprzęgiem.





Dzieci jak zwykle blisko z psami



Mokry weekend

Pierwszego dnia wystartowaliśmy na czternastu psach zapiętych do dwóch wózków. Jest to dobry sposób na zapoznanie się z psim zaprzęgiem, sprzętem i techniką jazdy.



Drugiego dnia jeździliśmy już samodzielnie na zaprzęgach z ośmiu i sześciu psów.
Tym razem jednak nasi Goście nie mieli szczęścia do pogody. Lało bezlitośnie i jak na tę porę roku było po prostu zimno. Widać to chyba dobrze na zdjęciach.









Mimo deszczu mamy jednak nadzieję, że warto było spędzić ten długi sierpniowy weekend z psimi zaprzęgami. Pozdrawiamy:)

piątek, 1 sierpnia 2008

Wielka frajda dla dzieci







Wizyty dzieci w naszym kenelu to bardzo duża przyjemność. Niesamowita jest ich radość jaką czerpią z obcowania z psami i naturą. Żaden dorosły człowiek nie reaguje tak spontanicznie i żywiołowo na sytuacje jakie zdarzają się z psami jak dzieci.

poniedziałek, 21 lipca 2008

Maszerski Weekend


W poprzedni weekend trafili do nas niezwykle sympatyczni ludzie, Karolina i Mariusz. Wielcy pasjonaci zaprzęgowych psów, którzy z nami mieli okazję dotknąć tego co nazywamy mushingiem.
Mushing to nie tylko jazda psim zaprzęgiem, czy jak myślą niektórzy startowanie w wyścigach, to coś znacznie więcej. To sposób na całe życie,czy wręcz życiowa filozofia. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, kiedy maszerstwo zaczyna zajmować coraz większe połacie naszego czasu. Pewnego dnia dociera do nas, że dzień musimy zacząć niekoniecznie od kawy czy śniadania, bo ważniejsze jest posprzątanie w kojcach,czy wypuszczenie psów na wybieg. Równocześnie w odstawkę idą inne rzeczy,kojarzone z normalnym życiem. Psy to nie sprzęt sportowy, który możemy odłożyć do szafy,kiedy przestajemy go używać. Kto kiedykolwiek pracował ze zwierzętami ten wie, że jest to rodzaj służby 24 godziny na dobę.
Jednak jest w tym wszystkim coś, co doskonale rekompensuje nam wszystkie wyrzeczenia, ciężką codzienną pracę, brak urlopów i wolnych dni. To COŚ to moment kiedy w blasku słońca odbitego od zmrożonego śniegu gnamy zaprzęgiem z kilkunastu psów w ciszy zakłóconej jedynie szumem sań, kiedy wydaje się, że czas przestał istnieć, a wszystkie troski powszedniego dnia zniknęły.
To jest właśnie MUSHING! O to w tym wszystkim chodzi.
Mamy nadzieję, że Karolina i Mariusz choć troszeczkę tego doznali przez ten krótki czas, który spędziliśmy razem.

Pierwsze kroki


W życiu naszych maluchów zaszły poważne zmiany. Najpierw otworzyły oczy, a potem stanęły na łapkach. Teraz świat staje przed nimi otworem!
Zaczęły się zabawy, warczenie i pierwsze próby sił w małym stadzie. Powoli możemy zobaczyć, jakim psem będzie każdy z nich.Mają wreszcie też imiona. Suczki to Ruka i Rasti, a chłopaki to Bongo, Kaksi i Balto.

niedziela, 20 lipca 2008

Ogólnie to się kochamy!

Mamy w stadzie dwie suczki, które są ewidentnie przyjaciółkami. Razem mieszkają,śpią,pracują. Bardzo się lubią i żyć bez siebie nie mogą. Jednak od czasu do czasu...Zresztą zobaczcie sami.


Nigdy nie dochodzi między nimi do walki,tylko się na siebie "sympatycznie szczerzą".

sobota, 5 lipca 2008

Maluchy


W kenelu od dziesięciu dni wszystko podporządkowane jest szczeniakom, one są najważniejsze. Zwłaszcza,że ostatnie dni dały im się we znaki upałem. Tak jak dzieci były marudne,płakały nie mogąc zasnąć itd. Na szczęście nocami ochładzało się wyraźnie, a od dzisiaj temperatura spadła zdecydowanie na korzyść psiurków.
Rozwijają się genialnie, ważą już trzy razy więcej niż w dniu przyjścia na świat. Teraz jest to ponad kilogram u każdego!
Ciągle ktoś pyta nas za ile je sprzedamy, tak jakby były jakimś towarem, a my odpowiadamy,że nie sprzedajemy psów. Żadnych, ani małych, ani dużych, młodych, czy starych. Maluchy urodziły się po to, by z nami przeżyć swe życie, z nami biegać w zaprzęgu, cieszyć się przestrzenią i wiatrem.
Za chwilę otworzą oczy i zobaczą świat. Potem staną na swoich małych łapkach i ruszą go poznawać. Zaczną się zabawy, pościgi i nauka psiego życia, aż pewnego dnia wyruszymy wspólnie na szlak. Good mush!

piątek, 27 czerwca 2008

Pięć nowych, psich istnień




25 czerwca przyszły na świat szczeniaki Angi, ich ojcem jest Inari nasz najlepszy wheeldog. Anga napracowała się mocno przy porodzie, zwłaszcza że to jej pierwszy miot. Na szczęście obeszło się bez jakichkolwiek komplikacji i świetnie sobie ze wszystkim poradziła. Oczywiście asystowaliśmy całą rodziną przy porodzie, pomagając jej w czym tylko mogliśmy. Maluchy rosną w oczach, mają wilcze apetyty i ciągle zasypiają z sutkami w pyszczkach. Są kapitalne!
Anga odchodzi od nich tylko wtedy, gdy zmuszą ją do tego potrzeby fizjologiczne i zaraz wraca do swoich dzieci. Zwłaszca,że one piszczą, gdy tylko orientują się, że nie ma przy nich mamy.
Psiaki przyszły na świat trzy dni po tym jak pożegnaliśmy na zawsze naszą przyjaciółkę Dinę, która była dziesięcioletnim bernardynem nalężącym do naszego dawnego klienta, z czasów kiedy prowadziliśmy jeszcze hotel dla psów. Spędzała u nas wszystkie wakacje i większość świąt. Tak się złożyło, że umarła właśnie u nas i kiedy jeszcze ją opłakiwaliśmy, w jej miejsce pojawiło się pięć małych łobuziaków. Życia nie da się powstrzymać. Czas żałoby jednych jest czasem szczęścia innych, a czasem to wszystko dzieje się w jednym miejscu i w tym samym czasie...

sobota, 14 czerwca 2008

Impreza w Sobieszewie




Szóstego czerwca pracowaliśmy przy organizacji imprezy integracyjnej w Sobieszewie koło Gdańska.
Kapitalne miejsce na zaprezentowanie uczestnikom imprezy psich zaprzęgów. Twarda leśna droga, ocieniona sosnowym lasem z dobrym, szerokim miejscem do zawracania psów. Nieczęsto mamy okazję pracować w tak dogodnych warunkach.
Jedynym mankamentem była temperatura tego dnia. To do niej musieliśmy dostosować program zajęć i sposób w jaki mieliśmy pracować. Przede wszystkim zabraliśmy ponad dwadzieścia psów, co przy czternastu grupach z jakimi musieliśmy działać dawało nam bardzo korzystne dla psów okresy ich pracy, tzn. poszczególna dwójka psów biegała tylko jeden raz!
Byliśmy jedną z czternastu stacji, jakie mieli do zaliczenia uczestnicy. Komplet punktów dawał czysty, samodzielny przejazd dwójką psów, bez najechania na liny, czy skręcenia w niewłaściwą drogę na trasie. Trzeba powiedzieć,że większość zawodników wywiązała się z tego zadania doskonale, co potwierdza, że psie zaprzęgi w takim wydaniu wcale nie są bardzo trudną dyscypliną i świetnie sprawdzają się na takich imprezach.
Także wysokie temperatury nie przeszkadzają psom w bieganiu, pod warunkiem, że jest ich odpowiednio duża ilość, tak aby mogły być często zmieniane. Poza tym jest to dla zwierzaków świetna rozrywka i odskocznia od codzienności, bo przecież latem nie trenują i nie biegają tak jak lubią.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...