środa, 22 kwietnia 2009

ENJOY.BYDGOSZCZ.PL

W Bydgoszczy wystartowała strona,której głównym celem jest promocja naszego miasta.
Oto cytat ze strony głównej portalu:

Bydgoszcz to piękne, nowoczesne miasto. Projekt ENJOY Bydgoszcz ma na celu zaprezentowanie Bydgoszczy w innych krajach Europy. Autorzy projektu pragną promować Bydgoszcz jako miejsce, gdzie warto zainwestować, rozpocząć studia oraz zaprezentować swoje prace artystyczne...(...)
Bydgoszcz – 400 tysięczna metropolia, stolica województwa kujawsko-pomorskiego położona u ujścia Brdy do Wisły, jest jednym z największych ośrodków gospodarczych w Polsce...(...)

Bydgoszcz jest zupełnie pozbawiona promocji,co powoduje,iż dociera do niej jedynie drobny odsetek turystów.Nie dba się o wizerunek miasta wartego odwiedzin ani na terenie Polski,ani tym bardziej za granicą.Jest to wielkim błędem,bowiem Bydgoszcz jest doskonałym miejscem wypadowym na naprawdę niesamowite wycieczki.W okolicach mamy fantastyczne kompleksy leśne takie jak Bory Tucholskie,czy nie wiedzieć czemu mało popularna Puszcza Bydgoska oraz sama rzeka Brda,przepływająca przez centrum miasta,a w wyższym swoim biegu będąca rzeką o górskim charakterze!!!
Całym sercem popieramy ten obywatelski projekt i sami chętnie weźmiemy w nim udział,bowiem sprawa jest warta większej uwagi.
Trzymamy kciuki!!!



czwartek, 26 marca 2009

Wiosna

Zima przeminęła, nadeszła wiosna,a my wciąż jesteśmy w biegu.Mieliśmy trochę kłopotów,nie chciała się od nas odczepić grypa i inne takie tam paskudztwa,ale już jest dobrze.Chcemy "dobiegać" jeszcze trochę kilometrów zanim zrobi się ciepło.W następnym sezonie wracamy na wyścigowe trasy,toteż chcemy zakończyć obecny solidną dawką biegania.Da nam to płynniejsze wejście w trening po letnim odpoczynku.
Zresztą latem także prowadzić będziemy delikatne treningi.O ile nie będzie upałów.

środa, 14 stycznia 2009

Zima





Od ponad tygodnia mamy prawdziwą zimę.Jest śnieg i mróz.Prognozy były zupełnie inne,ale na szczęście się nie sprawdziły.Wreszcie mamy okazję odkurzyć sanie!
Psy są w doskonałej formie,choć część naszych pań postanowiła właśnie teraz mieć cieczkę i wypadła oczywiście z treningu.W każdym razie te psy,które biegają czynią to wyśmienicie.
Śmiało możemy też powiedzieć,że odkryciem tego sezonu jest bez wątpienia Anga,która niesamowicie dojrzała i stała się w tej chwili najlepszym trail leaderem w stadzie.
Trail to pies,który w zaprzęgu nadaje tempo i motywuje leadera do szybszego biegu.Dotychczas na tej pozycji biegał Klein,ale nie był tak szybki jak Anga.
Kolejnym powodem naszego szczęścia jest powrót do zespołu Kleina,który od maja zeszłego roku zmagał się z chorobą.Na szczęście chłopak ma problemy za sobą i znów może biegać,a robi to niesamowicie!

środa, 31 grudnia 2008

Bliskie spotkania


W drugi dzień świąt wybrałem się sam na trening z psami. Daria i Kacper byli trochę przeziębieni,więc pojechałem bez nich.Zabrałem dziesiątkę najlepszych psów i ruszyłem.
Nie wiedziałem, że będzie to jeden z najdziwniejszych treningów w życiu. I wcale nie chodzi mi o zachowanie psów, bowiem te jak zwykle pracowały pełną parą, ale o wszystko to co działo się wokół.
Po pierwsze las był kompletnie pusty,absolutnie żadnego człowieka. Nawet śladu samochodów na dwóch przecinających to miejsce asfaltowych drogach. I cisza! Cisza jakiej w lesie nie zaznałem chyba nigdy. Towarzyszył jej dziwny mrok, mimo wczesnej pory. Do tego drzewa pokryte szadzią. Widać to dobrze na zdjęciu.
W tej scenerii gnałem z psami dosłownie na złamanie karku. Anga i Saba co chwila podrywały zespół do jeszcze szybszego biegu, a ja koncentrowałem się głównie na utrzymaniu się na wózku. Wtedy pojawiły się one. Sarny,pięć może sześć. Najczęściej spotykane dzikie zwierzęta polskich lasów. Tego dnia nie widziałem oprócz nich żadnego innego zwierzaka. Nawet ptaka! Tylko te sarny.
Pierwszy raz ujrzałem je na szczycie wzgórza, na które wjeżdżaliśmy.Przeleciały jak duchy z prawa na lewo. Potem przez kilkanaście minut znowu pusto i nagle są po prawej stronie zaprzęgu. Jak zwykle biegną równolegle do psów i nagle znikają gdzieś między drzewami.
Po drugim spotkaniu skręcam w drogę, która pozwoli mi oddalić się od saren,nie specjalnie lubię je niepokoić. Kolejne minuty mijają na samotnym biegu. Psy są w wybornej formie i pokonywanie dystansu przychodzi im z dużą łatwością. To zdecydowanie najszybszy bieg w tym sezonie!
W pewnej chwili dostrzegam jednak jakieś rozkojarzenie u psów,zaczynają się rozglądać. Robię to samo szukając przyczyny. Znajduję ją tym razem po lewej stronie. Wysoko na pagórku stoją sarny i przyglądają się nam. Dam głowę,że to te same, mimo iż oddaliliśmy się od ostatniego miejsca spotkania dobre trzy kilometry. Stały tam i po prostu patrzyły na nas. Odjechaliśmy,one zostały. Nie minęło dziesięć minut i pojawiły się znowu. Przebiegły przed nami i znów rozpłynęły między drzewami. Tak było tego dnia do końca. Sarny towarzyszyły nam prawie do domu!
Oczywiście nie mam pewności, że to te same, jak mi się wydawało, bo ciągle było ich tyle samo. Może sprawił to psychodeliczny nastrój jaki w tym dniu panował w lesie. Może to przez świąteczny nastrój? A może zwierzaki naprawdę chciały nam towarzyszyć? Cóż,to ostatnie najbardziej mi się podoba. W końcu święta to magiczny czas!

wtorek, 23 grudnia 2008

Gość z daleka

W ten weekend odwiedził nas gość z końca świata, Terry z Australii. Staliśmy się pierwszym punktem na liście jego sześciotygodniowego urlopu, spędzanego w Europie.


Jak to zwykle u nas bywa podczas jazdy, dzikie zwierzaki przyszły zaprezentować swoje wdzięki. W sobotę było to "kilkunastoosobowe"stado jeleni, a dokładniej jeleniej płci pięknej, natomiast w niedzielę dwa wielkie, młode rogacze. Oczywiście nie mamy żadnych zdjęć z tych spotkań! Nawet Terry, który filmował kamerą w obydwa dni cały przejazd, akurat w tym momencie, kiedy pojawiły się jelenie, na moment wyłączył kamerę, albo wymieniał baterie! Zawsze tak jest.


Normą stają się już nasze spotkania z dziką fauną Borów. Dwukrotnie w tym roku spotkaliśmy orła bielika, jelenie spotykamy w mniejszych lub większych chmarach na każdym wyjeździe, o sarnach nawet nie wspominam. Póki co nie spotkaliśmy jeszcze dzików, ale one pojawią się w lutym, kiedy urodzą się ich dzieci. Wtedy lochy muszą więcej czasu poświęcić na szukanie pożywienia i spotykamy je dosłownie wszędzie. Nawet w naszej bazie.

sobota, 29 listopada 2008

Jedna z wielu twarzy mushingu







21-ego listopada odwiedzili nas dwaj maszerzy z Wielkiej Brytanii, Craig i Bret. Pierwszy z nich ma własne siberiany i ściga się w wyścigach w UK. Mieli dużego farta, bowiem akurat spadł śnieg i po raz pierwszy życiu mieli okazję pojechać na saniach.



Spędziliśmy dwa urocze dni wypełnione jazdą zaprzęgami, a najfajniejsze było to, że włóczyliśmy się bez żadnego konkretnego celu po lesie, a jedynym kryterium doboru trasy była jakość śniegu na niej zalegającego. Nie obyło się też bez dodatkowych atrakcji. W niedzielę podczas próby rozplątania psów Breta ucieka nasz zaprzęg! Natychmiast Bret rusza w pościg, ale szóstki psów z pustymi saniami nikt nie dogoni. Po prawie dwukilometrowym pościgu dopadamy je zaplątane w krzakach na bagnach otaczających Zalew. Jesteśmy wykończeni. Bieg w ciężkich zimowych butach to coś naprawdę godnego polecenia!
Nie przypuszczaliśmy wtedy, na bagnach,że to nie koniec naszych przygód tego dnia.
A zaczęło się tak. W miarę upływu czasu warunki śniegowe pogarszały się w coraz szybszym tempie. Sanie, na których jechał Craig miały bardzo wąskie płozy niesamowicie wstrzymujące jego jazdę w miejscach pozbawionych śniegu i wtedy podejmujemy decyzję-łączymy dwa mniejsze zaprzęgi w jeden, sanie Craiga bierzemy na hol i dalej podążamy dwoma teamami. Wszystko super. Poza tym, że chłopaki chcieli sfilmować dalszą jazdę małą kamerą zamontowaną na saniach! Chwila nieuwagi podczas jej montażu i po raz drugi tego dnia oglądamy odjeżdżające sanie!



Tym razem pościg kończymy po półtorakilometrowym biegu i walce z psami leśniczego.
Na szczęście wszystko skończyło się bez strat "w ludziach i sprzęcie", a my znowu dostaliśmy solidnie w kość. Taki jest mushing, a taka akcja jest tylko jedną z jego wielu twarzy!

czwartek, 13 listopada 2008

Przystanek Finlandia

Wszystko wskazuje na to, że nadchodzi kolejna bezśnieżna zima. Dlatego w tym sezonie ruszamy do Finlandii. W połowie stycznia,kiedy dzień tam będzie już zdecydowanie dłuższy,pakujemy psy do przyczepy i opuszczamy nasz piękny kraj.
Jazda na wózku ma swoje niezaprzeczalne uroki,ale kwintesencją mushingu jest szum sunących po śniegu płóz i bez tego my już nie możemy normalnie funkcjonować. Strasznie stęskniliśmy się za mrozem,śniegiem i słońcem. Skandynawia póki co oferuje jeszcze normalne zimy choć i tam globalne ocieplenie zrobiło swoje.
Rozpoczynamy wszystko 19 stycznia i od tego dnia przez kolejnych sześć tygodni działamy w okolicach Lahti, dokąd łatwo będzie do nas dotrzeć, bowiem to tylko ok. 100km od Helsinek, skąd tradycyjnie zapewniamy transport.
Zapraszamy zatem serdecznie wszystkich tych,którzy tak samo jak my pragną słyszeć pod butami trzask zmrożonego śniegu!


Wyświetl większą mapę

niedziela, 7 września 2008

Wheel dog

Póki nie zaczął się jeszcze w pełni sezon, mamy trochę czasu, aby opisać funkcje jakie nasze psy mają w zaprzęgu. Ojczyzną psich zaprzęgów jako sportu są Stany Zjednoczone, a ściślej mówiąc Alaska, toteż terminologia jest w jęz.angielskim.
Były rozmaite próby spolszczenia tych nazw, ale zazwyczaj wychodziło to fatalnie. Dlatego najsensowniejszym rozwiązaniem jest pozostanie przy oryginałach.
Wheel dog to pies biegający w pierwszej parze przed saniami/wózkiem. Ta para psów to najsilniejsze zwierzaki w zaprzęgu. To one biorą na siebie największe obciążenia i wykonują najcięższą pracę na trasie.
W związku z tym muszą mieć pewne wrodzone predyspozycje. Są to mocniejsza budowa ciała od reszty psów oraz podstawowa sprawa, czyli psychika. Prawdziwy wheel dog nie boi się wysiłku, nie ma też problemu ze śniegiem, czy błotem lecącym spod łap poprzedzających go psów, ani z tym że biegnie ostatni i ogląda tylko...wiadomo co psów biegnących przed nim.
W naszym stadzie podstawowym wheelerem jest Inari.To zawodowiec w każdym calu.Kiedy pracuje nic nie ma dla niego znaczenia,liczy się tylko bieg do przodu.



Inari to młody trzyletni pies, ale już od zeszłego sezonu zdetronizował na tej pozycji porzedniego nr 1, czyli Asaqa. Asaq to potężne psisko o niesamowitej sile i ogromnej woli biegania. Nie mamy w stadzie silniejszego fizycznie psa. Jednak przegrywa z Inarim cechami psychicznymi. Poza tym problemem Asaqa jest jego masywna budowa,która powoduje mniejszą wytrzymałość podczas długiego szybkiego biegu. W związku z tym Asaq nie biega z szybkimi psami. Inari natomiast nie ma takich problemów i jest podstawowym psem w szybkich zaprzęgach.



Mamy w tej chwili opisane najważniejsze psy w zaprzęgu. Lider i wheelery to podstawa dobrego biegu psiego zaprzęgu, ale czy reszta psów to tylko dodatek do tej trójki?
O tym w następnych postach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...