Wczoraj po ciężkiej chorobie odszedł Tosiek...
Przegraliśmy walkę o jego życie. Nierówną walkę z rakiem. Nie mieliśmy żadnych szans!
Przez miesiąc robiliśmy wszystko, aby ratować Tośka. Leki, kroplówki, nie wiemy już ile razy byliśmy w tym czasie w lecznicy. Nieprzespane noce, bo biegunka wyganiała go na dwór co dwie godziny przez całą dobę.
Leczyło go trzech lekarzy, a w ostatnim okresie doktor Bartek, który bardzo się zaangażował w walkę o Tośka - bardzo wszystkim za to dziękujemy!
Mieliśmy w tym czasie okresy nadziei, kiedy kolejna terapia przynosiła poprawę, a zaraz potem momenty zwątpienia, gdy poprawa była tylko chwilowa.
Dzisiaj Tosiu żyje już tylko w naszej pamięci, w której pozostanie na zawsze jako wspaniały, piękny i dumny pies. Wulkan energii, zawsze wesoły, domagający się zainteresowania i uwagi.
Spędziliśmy razem pięć pięknych lat i jesteśmy dzisiaj szczęśliwi, że mieliśmy przyjemność żyć z Tosiem.



To strasznie przykre, kiedy odchodzi kudłaty Przyjaciel.Kiedy człowiek jest kompletnie bezradny i nic, ale to nic nie pomaga. Niech Tosiu biega teraz w zaprzęgu za Tęczowym Mostem...
OdpowiedzUsuń